Na wstępie dziękuję serdecznie za ponad 50 000 wyświetleń !!!!!! Jesteście niesamowici i cieszę się za każdym razem, gdy dostaję od Was wiadomości, czy komentarze. Thanks!
_____________________________________________________________
Dzisiaj mija dokładnie 365 dni od kiedy schodząc po stalowych schodach, doczepionych do Boeinga linii British Airways na JFK, zdałam sobie sprawę, że ... udało się. Jestem w Stanach.
Pokonałam wiele przeciwności by w końcu zrealizować swoje ogromne marzenie o pobycie zza oceanem.
Od tego momentu minął rok. Rok niesamowity.
Rok, który zleciał jak z bicza strzelił (a na początku myślałam, że udało mi się zagiąć czasoprzestrzeń, gdyż pierwsze 2-3 miesiące ciągnęły się niemiłosiernie, ale niestety i mnie dopadł galopujący upływ czasu). Nie będzie tutaj żadnych podsumowań. Jeszcze nie teraz. Bo wciąż tutaj jestem. Będę podróżować. Jeszcze wiele do opowiedzenia.
Jedyne, co mogę stwierdzić bez chwili zawahania, to fakt, że zaszło we mnie bardzo dużo zmian. Z przewagą tych wewnętrznych, bo na zewnątrz jestem wciąż tą samą niebieskooką blondyną, która zdaje się mieć wiecznie głowę w chmurach. Niby to tylko rok, ale w znaczący sposób zmienił moje życie. I dzięki Bogu za to doświadczenie.
OK. Tak jak napisałam wyżej - na podsumowania przyjdzie czas jak przygoda będzie oficjalnie skończona. A przede mną travel month, a dokładniej 21 dni, które całkowicie spędzę na podróżowaniu. Nad planem pracowałyśmy (ja i Anna) ponad 5 miesięcy. Nie jest to łatwe zadanie by zorganizować tak długą wyprawę, a nie zapłacić za jakiś zorganizowany tour i mieć z głowy. Jestem przede wszystkim podróżniczką, a nie turystką i takie zwykłe 'zwiedzanie' mnie po prostu nie satysfakcjonuję.
Jednak, uważam, że to co będziemy potem pamiętać po latach, to problemy i problemiki, przygody mniejsze i większe, których doświadczymy podczas kolejnych 3 tygodni. Co więcej, podróż ta będzie odbywać się w zupełnie różnych stanach, gdzie żadna z nas nie ma ani 25 lat, ani karty kredytowej... Organizacja logistyczna w takich warunkach jest naprawdę wyzwaniem. Co więcej, będziemy w 90% przypadków polegać na couchsurfingu oraz kontaktach międzyludzkich w kwestii zakwaterowania oraz przemieszczenia się z punktu A do B. Szczegółów nie zdradzę, ale chętnie podzielę się z Wami perełkami, które mamy zamiar odwiedzić.
Trzymajcie kciuki za pomyślność naszej szalonej wyprawy!
Już nie mogę się doczekać, bo to bez zwątpienia będzie podróż mojego życia.
xoxo,
Marta
Kurczę, aż zrobiłam się zazdrosna jak zobaczyłam te wszystkie przewodniki :P
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
http://angelaexplores.blogspot.com/
Czyli kiedy będziesz w Kalifornii? :)
OdpowiedzUsuńKalifornia to nasz pierwszy przystanek :-) San Francisco - LA - San Diego w dniach 8 - 18 stycznia
UsuńAaaaaa, nie mogę się doczekać !! Powodzonka w podróży ! :)
OdpowiedzUsuńJak chcesz sie spotkac w sf napisz mi maila yamisouls@gmail.com bardzo chętnie Cie poznam ;) powodzenia w całej wyprawie!! :)
OdpowiedzUsuńPowodzenia i szczęśliwej(wych :D) podróży!
OdpowiedzUsuńUdanej podróży! Ja niebawem skoncze 2 lata i tez zupełnie nie wiem kiedy ten czas zleciał :)
OdpowiedzUsuńCzekam z niecierpliwością na kolejne posty, z relacją z podrózy i podsumowaniem :) baw się dobrze!:)
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za wyprawę :) Mam nadzieję, że będzie bardzo ciekawym doświadczeniem i spełni marzenia w postaci odwiedzenia ciekawych miejsc :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam mega pozytywnie
Trzymam kciuki i przesyłam gorące pozdrowienia z Polski!
OdpowiedzUsuńOby wszystko poszło tak, jak sobie wymarzyłyście!
Juz nie umiem sie doczekac relacji z podrozy! <3
OdpowiedzUsuń