Moja rodzinka wyjechala, a ja do sobotniego popoludnia zajmowalam sie mala gadzinka, az do momentu, gdy siostra hostki po niego nie przyjechala. Obudzilam sie rano i zaczelam sie zastanawiac, czy powinnam w ogole gdziekolwiek jechac, bo zewszad dochodza sygnaly o snow storm.
Wysciubiam nos zza drzwi - zimno, bo zimno, ale nie pada.
Mija 10 - nadal nic. OK, to podjelysmy decyzje z Domi, ze wybieramy sie do NYC i zadna pogoda nam nie straszna. TIA.
Ostatecznie wzielam pociag o 12.35 z mojej pieknej miesciny i zanim doszlam na dworzec (cale 10 min) to juz bylam cala mokra i zmarznieta, bo padal snieg z deszczem. Trudno, wyciagnelam swoj magiczny rozowy parasol i powtarzalam sobie, ze juz nie takie ekstremy pogodowe silny Polaczek potrafil zniesc.
Po spotkaniu z Domi na Time Square, gdzie w oczy rzucilo mi sie kilka dziewczyn, ktore poznalam podczas szkolenia na Long Island, ale no coz - udajemy, ze zadna siebie nie zna, ooook; poszlysmy cos na szybko wypic i zjesc, a potem ruszylysmy przed siebie.
Jako, ze pogoda coraz bardziej sie pogarszala, to nie dalysmy rady dojsc do Central Parku i zdecydowalysmy, ze podjedziemy metrem do Little Italy, skad juz o rzut kamieniem od Village, gdzie mialysmy sie spotkac z Kristen, o ktorej pisalam juz jakis czas temu.
Gdy w koncu znalazlysmy urocza wloska knajpke i zamowilysmy pizze, to tak nam dopisywaly humorki, ze gdy Domi wziela o jeden kawalek za duzo, to talerz z pizza 'kopyrtnal' do tylu i polowa pizzy poleciala w powietrze, a talerz uderzyl o ziemie.
UPS!
Zaczelam histerycznie sie smiac, a Domi sprawiala wrazenie, ze chce po to wstac, ale jakos za bardzo jej sie nie spieszylo, to podeszla kelnerka, wziela pizze i po chwili przyniosla nowa. Haha, potem sie smialysmy, ze pewnie troszke wyczyscili te stara i ze niby nowa, tia tia :P
| No to teraz z cieplymi brzuszkami mozemy ruszac dalej! |
| Dodajmy troche kolorow w ten szaro-bury czas |
| Ja sie niestety nie skusilam, bo moj zoladek potrzebowal jeszcze odpoczynku po poprzednim wieczorze haha |
| Korzystajac z okazji, weszlysmy do Katedry Sw.Patryka, ale jako, ze praktycznie wszystko zakrywaly rusztowania, to nie powalilo nas na kolana ... |
| A w Little Italy najlepsza jest ... amerykanska pizza. |
| let is snow, let is snow ... |
OK, zjadlysmy wlosko-amerykanska pizze, przejrzalysmy mape i zaczelysmy poszukiwania magicznego miejsca o nazwie Le Poisson Rogue, gdzie umowilysmy sie z Kristen na ... bingo! Na poczatku tak srednio nam sie usmiechalo, bo pierwsze skojarzenia z bingo, to klub seniorow i totalnie nudny wieczor. Ale spoko, obiecalysmy sobie, ze sprobujemy - w koncu co lepszego mamy do roboty w ten szaro-bury wieczor.
Dotarlysmy pod wlasciwy adres, a tutaj ... Dziwnie przebrani ludzie wchodza przez jakies czarne drzwi, przy ktorych postawny facet sprawdza ID.
Zanim zebralam mysli, gdzie wlasciwie jestesmy, to przed nami wepchala sie rozwrzeszczana 'ksiezniczka' z tiara na glowie i przebrana cala na rozowo i na pewniaka wchodzi do klubu.
Marta, to na pewno tu? - czulam w glosie Domi pewna watpliwosc, ale machnelam reka, bo przeciez nie moze byc az tak dziwacznie na zwyklym bingo, wiec zarzucilam torbe na plecy i wchodzimy.
Wchodzimy ubrane na sportowo, w czapkach i kurtkach zimowych, z plecakami i z totalnym szokiem na twarzy, gdy naszym oczom ukazuje sie jakis metalowy pub-klub z ogromnym akwarium pelnym pirani, a na scenie jak w morde strzelil drag queens, ktore oglaszaja gre w bingo :D Wszyscy tak fajnie ubrani, a my takie wieeesniary. Ale dobra, uznalysmy, ze przezyjemy to i bedziemy sie dobrze bawic.
Spotkalysmy sie z Kristen, ktora zarezerwowala dla nas stolik i ktora byla w trakcie krecenia dokumentu o tym miejscu i drag queens, gdyz jest dziennikarka i w bardzo madry sposob polaczyla przyjemne z pozytecznym.
Dostalysmy karty do bingo i zaczela sie gra. Nie powiem, bo bylo super sympatycznie i naprawde sie usmialam. Ba, nawet udalo mi sie wyjsc na scene :D haha, po 3-4 kolejce zaczelam wrzeszczec BINGO i mialam szanse wyjsc sie pokazac do ludzi.
No pieknie. Nie dosc, ze w tych sportowych ciuchach, to jeszcze bede musiala swojego paszczaka otworzyc i cos do tych ludzi powiedziec. Mysle sobie.
Jedna z drag queens spytala sie, czy jesli jestem Polka, to czy jestem na wakacjach.
-No. I do work and study.
-Oh, what do you study then?
-Ups. Haven't decided yet!
haha, i na tym skonczyla sie gadka, bo nadszedl czas na wybranie wlasciwej koperty - dwie byly z pieniazkami, jedna ze slodyczami. Wybralam koperte numer 3 i wygralam ... $5 hahahaha :D zawsze cos!
| o jezu, gdzie mysmy zaszly? |
| w takich warunkach to mozna pracowac |
| prosze bardzo, dowody swietnej zabawy i wygrana haha |
W niedziele rano przywitala nas przepiekna pogoda. Postanowilysmy, ze najpierw pojdziemy na prawdziwe amerykanskie sniadanie w diner na Upper West Side i tak tez zrobilysmy. Nastepnie pozegnalysmy sie z Kristen, a z Domi ruszlysmy do Central Parku, gdzie mialysmy zajsc dzien wczesniej, ale pogoda na to nie pozwolila. Stamtad bylo juz blizutko do Metropolitan Museum of Art, ktore uznawane jest jako jedno z najbogatszymi zbiorami na swiecie. Troszeczke bylysmy zmartwione perspektywa stania w kolejce po bilety (przypominam, suggested price - nie trzeba placic $ 20, to jest myk na turystow), a tu nagle jakis starszy pan nas zaczepia i wrecza nam specjalne bilety.
Cholera, a jak to jest ten taki konik i jak wezmiemy te bilety to zazada czegos w zamian - wlaczyla mi sie moja polska mentalnosc i spora dawka przezornosci.
Spytalam sie go, dlaczego wrecza nam bilety specjalne i okazalo sie, ze ten facet jest jakims memberem czegos i dostal te bilety za free, a on juz byl nie raz w tym muzeum i chcialby je komus dac.
Wreczyl nam te bilety i pognal przed siebie.
A my stalysmy na srodku chodnika, ludzie sie o nas obijali, a my wciaz z oslupieniem patrzylysmy sie na siebie albo na 'bilety specjalne' :D
Weszlysmy do muzeum bez zadnego problemu. Chodzilysmy przez ponad 3h i przyznam szczerze, ze stracilam poczucie czasu. Dzieki tak ogromnemu sniadaniu mialam sily chodzic i chodzic, ale to muzeum to byl istny labirynt! Najciekawsze byly dla mnie sekcje poswiecone Starozytnemu Egiptowi, American Wing i kacik muzyczny. Najmniej zainteresowala mnie sztuka nowoczesna, ale ja generalnie nie jestem fanka modern art.
| MEGA BOMBA KALORYCZNA ale raz w zyciu warto :D |
| Good Morning! z Kristen i jakims starszym panem w tle ... |
| No to sprawdzmy ten caly maple syrup ... |
| Skupienie przed sniadaniem ... |
| eh, w Nowym Jorku wszystko jest mozliwe ;> |
| Lucky tickets !!!!! |
| The Temple of Dendur |
| American Wing |
| a to moj ulubieniec. Musze na nowo troszke poczytac tych jego wypocin artystycznych :> |
| wiem, ze creepy, ale mi sie podoba |
| taki tam ... Luter z cala protestancka smietanka |
| kabuum! |
| specjalnie dla MB - az sie lezka w oku zakrecila!!! |
| to ja, gdy probuje sie wyciszyc jak mnie dzieci wkurza :D |
| no to gdzie idziemy dalej ... ? |
| troszke bardziej europejsko i swojsko. Ale nie bylo polskiej husarii, IGNORANCI! :D |
| moi faworyci to oczywiscie Egipcjanie, Grecy i Rzymianie. |
Podsumowujac, polecam wszystkim Met, bo kazdy znajdzie cos dla siebie. Ale nie idzcie z pustym zoladkiem, bo czeka Was sporo chodzenia :)
Ten weekend zaliczam do jednych z najlepszych, gdyz usmialam sie za wszystkie czasy i w koncu moglam sobie od serca pogadac, co i jak z polska dusza! Dzieki wielkie Domi, ze wysluchalas moich zalow, jak i jaralas sie ze mna moimi podjarkami haha <maslo maslane>.
W kwesti wyzwan, to troszke byly pewne nieporozumienia z HM ... ale no, mam nadzieje, ze otwarta rozmowa rozwiazemy te male problemiki. Kazdy na tej planecie ma rozne problemy, czasami o dziwacznym podlozu, ale kazde z nich warte jest chwili namyslu i mobilizacji do ich rozwiazania.
Spoko jest!
Sorry za obsuwe czasowa z czytaniem postow ... Chcialam nadrobic to w tym tygodniu, ale wedlug grafiku, to do piatku jestem sama z dzieciakami, bo rodzice jada na business trip, wiec nie sadze bym miala za duzo czasu, ale postaram sie zrobic, co w mojej mocy by Was nie zawiesc :D
Keep tight,
M




