poniedziałek, 24 czerwca 2013

Short introduction

Cześć,
Witam bardzo serdecznie wszystkich tych, których los w różnoraki sposób skierował na tego bloga. Może jesteś moim przyjacielem i masz linka do bloga po moim no w końcu i ja wstąpiłam w grono bloggerów. Może widziałeś/aś gdzieś mój komentarz i Cię zaciekawił. A może był to przypadek. Nie ma znaczenia. Znaczenie ma to, że kimkolwiek jesteś, wiedz, że wszystko, co jest tutaj napisane - jest autentyczne. Zdjęcia, notki oraz towarzyszące im emocje są całkowicie moim dziwactwem. A teraz po pompatycznym wstępie, warto byłoby się przedstawić i powiedzieć PO CO i DLACZEGO.

Nazywam się Marta i powoli zaczynam nowy rozdział w moim życiu. Jestem studentką Business English (nie dajcie się zwieść nazwie, oprócz niej nie ma praktycznie nic fajnego w tym kierunku - a może to właśnie uwidacznia się przemęczenie materiału?) i za 2 dni mam obronę. Tak, to właśnie ten "studying hard" ostatecznie popchnął mnie do odkładanego milion lat pomysłu pisania bloga.
Ale wracając, nie będę opisać dokładnie kim i jaka jestem, bo mam nadzieję, że to będzie widać z kolejnymi notkami. Wystarczy mi byś wiedział/a, jak już pisałam, że wszystko co piszę wychodzi prosto z mojego serducha :)

Why?
Tak jak wcześniej wspomniałam, zaczynam totalnie nowy rozdział w swoim życiu, który jest skoncentrowany na podróżowaniu, nauce oraz au pair.
Nie ukrywam, że jestem zmęczona strasznie tymi całymi studiami. Nie mam na myśli nauki, czy całego procesu zdobywania wiedzy. Chodzi mi o samą atmosferę tych studiów, chaos oraz brak perspektywy. A zapowiadało się tak pięknie ... taaak.
Ale nie ma co się rozwodzić,  no good crying over spilt milk, a zawsze najlepiej jest się uczyć na błędach :) Choć jedno muszę przyznać, dzięki studiom opanowałam język (nie)obcy jakim jest angielski. Obudziłam w sobie ogromną miłość do języków wszelakich, to fakt.

Dobra! Żeby nie zanudzać. Bronię się w środę (proszę o trzymanie kciuków <pls>) i na początku lipca wylatuję do Irlandii. Dlaczego Irlandia?  Udało mi się być w Irlandii na Św. Patryka (low-cost travelling rox!), poznałam świetnych ludzi dzięki couchsurfingowi i ... w Irlandii jest coś takiego, że pozwala re-energize the batteries. Kilka miesięcy temu znalazłam bardzo ciekawą ofertę pracy, która oparta jest na pracy z końmi i psami oraz generalnym utrzymaniem stadniny. Traktuję to jako konstruktywny sposób spędzenia wolnego czasu niż "czysty" zarobek. Będę mieszkać "inside", czyli wszystko będzie zapewnione, a to, co zarobię - pocket money.
Koncept tego typu pracy jest mi bardzo dobrze znany (i przetestowany!), bo rok temu wyjechałam na tej zasadzie do Włoch jak au pair (dzięki Ci aupair-world!). Tylko tutaj oczywiście opiekowałam się dzieciaczkami a nie zwierzętami. No i tak się zakochałam w rodzince, że wracam tam we wrześniu :)
A jako, że nie chcę szybko kontynuować studiów magisterskich, bo potrzebuję sporo czasu na zastanowienie co dalej z tym życiem, to na początku 2014 bardzo chciałabym wyjechać do Stanów jako au pair. Aplikacja wysłana, teraz czekam.

Tak więc, to tyle. Mam nadzieję, że uda mi się te moje przygody opisać w sposób ciekawy i może tak jak ktoś kiedyś zainspirował mnie, uda mnie się kogoś zainspirować do działania :)

Keep tight,
M

PS. A little dose of optimism: http://www.youtube.com/watch?v=psuRGfAaju4

15 komentarzy:

  1. Czyżby Cliffs of Moher w tle? ;> Od razu dodaję Twojego bloga do followowanych, fajnie będzie poczytać sobie o Irlandii jak już wrócę do Polski;) Ja w październiku dopiero zaczynam studia (medycyna, hopefully...), ale tak się nakręciłam na au pairing że już zaczęłam planować dziekankę po którymś roku i USA... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Indeed! Super, bardzo mi miło :D
    Hej, trzymam kciuki! A gdzie zamierzasz iść na uniwerek?
    To zawsze jest plan z dziekanką, a życie ... zweryfikuje te nasze plany i zobaczymy jak niesamowite przygody na nas czekają :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No to życzę miłego pobytu w Irlandii, można się w niej zakochać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. trzymam kciuki i na pewno będę zaglądać co się u Ciebie dzieje! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. świetna opcja z tą Irlandią! szkoda, że nie zorientowałam się wcześniej w takich ofertach;) stadnina, psiaki i do tego mieszkanie w jakimś pięknym miejscu aaa<3

    powodzenia na obronie dzisiaj! koniecznie daj znać jak tam Ci poszło:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wystarczy gumtree i trochę szczęścia :)
      zdałam! I było całkiem sympatycznie, dzięki!

      Usuń
  6. Hej, sorki że z takim opóźnieniem, ale witam w gronie blogujących au pair, a także na naszym spisie :D

    Wydajesz się tak strasznie ciekawą osobą, że podejrzewam, że mogłybyśmy się spotkać i gadać godzinami. Ja mam w planach mnóstwo rzeczy do zrobienia w moim życiu, włącznie z zajmowaniem się końmi w jakiejś odludnej krainie, opiekowaniu się psami husky na Alasce i wieloma innymi! Chętnie będę śledziła Twoje przygody, a jak mi się uda przylecieć do Iralndii, to chętnie się spotkam!


    Pozdrawiam,
    Eve Marie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo dziękuję za tak miłe słowa :)
      szczerze? Pierwszy stan USA jaki mam w głowie do zobaczenia, to właśnie Alaska :) jednak niestety, mój piesio nie sprawdziłby się w roli psa pociągowego :P

      Dzięki jeszcze raz i pozdrawiam!

      Usuń
  7. Hej, witamy w gronie Au Pair!
    Masz świetne pomysły na siebie i mam nadzieję, że zobaczymy się w Stanach, jeśli trafisz gdzieś blisko NYC :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Trafiłam na Twojego bloga przypadkiem, ale tak mi się spodobał, że zostaję tutaj na dłużej :) zwłaszcza, że też myślę aby się wybrać jako au pair do USA. Całą część amerykańską mam już za sobą i świetnie piszesz.

    OdpowiedzUsuń