sobota, 29 czerwca 2013

The end of the university!

Zanim zacznę, w ramach wstępu - bardzo dziękuję za niesamowicie ciepłe komentarze :) Nie spodziewałam się, że ktoś "spoza mojego świata" może się tym wszystkim zainteresować. Dzięki, bo to naprawdę fajne zaprosić kogoś do swojej własnej przestrzeni. Mam nadzieję, że Was nie zanudzę na śmierć!

Tak więc, przechodząc do meritum ...
Oficjalnie, nie jestę studentę :) Nie sądziłam, że tak spokojnie podejdę do obrony. Fakt faktem - mimo tego, że broniło się ok 13 osób, to całe przedsięwzięcie trwało ponad 4h. Oczywiście, ja wchodziłam jako jedna z ostatnich ... ale warto było! Nie przeżyłabym tych godzin totalnej nudy, gdyby nie moja sjestra, która trzymała rękę na pulsie i stawiała mnie do pionu, gdy już serio miałam dość <milion tęcz i serduszek>. Cieszę się niesamowicie, że już PO wszystkim (zero aluzji, do jakichkolwiek partii politycznych! Nie angażuję się!) i czas rozpocząć nowy etap w życiu!

Jako, że wylot tuż tuż, postanowiłam nieco prędzej zabrać się do kwestii przygotowań, więc już dzień po obronie wybrałam się z MB. na podróż po Śląsku w celu załatwienia wszelkich spraw poza pakowaniem. Udało się! Ba, nawet znalazłam kilka drobiazgów dla C, z którą spędzę swoje pracowite wakacje w Irlandii i która nota bene jest moim pracodawcą. Gdy ostatnim razem byłam w Irl, to naszemu hostowi (wraz z S. skorzystałyśmy z coucha) kupiłyśmy koszulkę, informującą, że jest z naszego miasta. Tak się cieszył, że jest jedyny w hrabstwie Cork z taką koszulką, że postanowiłam kupić troszkę inne drobiazgi dla C.
Dlatego też wstąpiłam do Cepeli, gdzie kupiłam blok listowy z pięknie ozdobionymi kartkami, podkładki korkowe pod kubeczki oraz czekoladę Studentska (o ironio!). Dość praktyczny (i częściowo smaczny) drobiazg, który bez problemu zmieści się w walizce i mam nadzieję, że się spodoba.

Niby jest dopiero 17, a mnie się udało być w tylu miejscach :) Obieżyświat dotarł nawet do DG, co zaliczam do jednych z fajniejszych ostatnich wypraw! A dzisiaj kontynuujemy przygotowania do wyjazdu ... bilet na pociąg kupiony. Zostają mi równe 4 dni na ogarnięcie się. Uda się.

A tak na marginesie ... przeglądam sobie blogi au-pairek, które dopiero co przybyły do USA i aż mi ciepłej na serca, jak widzę te wszystkie uśmiechnięte twarzyczki na zdjęciach i ogólny optymizm bijący z notek. Mam nadzieję, że kiedyś też będę mieć okazję się takimi przeżyciami dzielić. Na razie czekam na weryfikację aplikacji, która trwa już ponad tydzień ... nie wiem, może mają problem z potwierdzeniem wszystkich referencji? No nie wiem, serio. Jakieś pomysły? Hej, czyżby pierwsze problemy w przedbiegach?  Lovely : D!

4 komentarze:

  1. Och, kochana, jak bardzo chciałabym mieć to wszystko za sobą tak jak ty i już być po obronie :( Najśmieszniejsze jest to, że powoli zaczynam się tym martwić, a jeszcze w ogóle nie zaczęłam się uczyć XD Miałam zacząć dzisiaj, ale dopiero wstałam, za niedługo jest wyścig F1, a wieczorem finał Pucharu Konfederacji w piłce nożnej (liczę na zwycięstwo mojej kochanej Hiszpanii!), więc coś czuję, że z nauki nic mi dzisiaj nie wyjdzie XD

    Ale DG jest taaaka duża! Muszę cię na pewno zabrać nad Pogorię III, Pogorię IV, na górkę gołonowską i w tyle innych miejsc... Tylko kiedy, powiedz mi? :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Już nawet nie chce mi się myśleć o tym dniu, który zbliża się wielkimi krokami :< Boję się. A jak mnie serio uwalą na obronie? XD Nawet nie wiem, czego mam się uczyć, całej książki o językoznawstwie? XD

    OdpowiedzUsuń
  3. Oooo super! Ja muszę spiąć tyłek i umówić się na spotkanie :D z jakiej agencji się wybierasz?

    OdpowiedzUsuń