1) W ostatnim tygodniu wszystko było łatwiejsze - dziadkowie mają super wpływ na dzieciaki (o dziwo, wcale ich nie rozpieszczają) i podzieliliśmy się obowiązkami, co sprawiło, że miałam mniej pracy. Jednak, wielkim minusem było to, że mój schedule nie istniał, bo dziadkowie po prostu nie wiedzieli co będą robić do ostatniej chwili. Tym samym nie mogłam zaplanować weekendu, bo była możliwość, że będę wtedy pomagać dziadkom.
2) Czułam się bardziej jako członek rodziny niż przez pół roku tutaj. Nie zrozumcie mnie źle - mam super rodzinkę, ale oni po prostu dają mi jasno do zrozumienia, że potrzebują czasu dla siebie i jak już coś się ciekawego dzieje, to oni idą swoją drogą, a ja swoją.
A w zeszłym tygodniu robiliśmy wszystko wspólnie. Było dużo ciekawych rozmów, wspólnych zabaw oraz głupotki na basenie. A z tym ostatnim to też była cała historia, bo mimo tego, że miałam wolne, to zgodziłam się w piątek wziąć Maddie do Michael's (ogromny sklep z przyborami do różnego rodzaju craft'u) i zaproponowałam też jej babci by z nami pojechała. Zrobiłam małej przysługę, a ona kompletnie tego nie potrafiła docenić i powiedziałam, że na żaden basen nie pojadę, bo po prostu na to nie zasłużyła (mimo tego, że w głębi duszy nie pragnęłam niczego bardziej niż chill'u na basenie, bo było z 40 stopni). No i jak usłyszał to mój młody, to aż mu się ciśnienie podniosło i była wielka wojna, bo się zdenerwował na siostrę, że przez jej zachowanie nie mogę z nimi jechać i będzie nudno.
No i wtedy odbyła się wielka rozmowa pouczająca, gdzie zastosowałam wszystkie znane mi techniki perswazyjne i ... pojechaliśmy na basen :>
Anyways, nie znając swojego schedule, cały weekend wyszedł dość spontanicznie. W piątek wieczorem zaprosiłam Carolin by przyszła na sleepover i muszę przyznać, że potrzebowałam takiego resetu w domowym zaciszu.
Podsumowując, próbowałyśmy obejrzeć chyba ze 3 filmy, ale skończyło się na totalnej głupawce przy białym winie i jedzeniu z whole-foods'a. Rano musiałyśmy trochę wcześniej wstać by zjeść śniadanie i trochę się ogarnąć, bo obiecałam Carolin, że pomogę jej w zorganizowaniu małego playdate, bo jej hości poprosili ją by popracowała około 1-1.5h, bo mają emergency w pracy. No i z jej maluchami densiłyśmy przy Just Dance i nie wiem kto miał więcej frajdy - my, czy dzieciaki :-)
| chill czas zacząć! |
| no i teraz problem ... jak to się do cholery otwiera?! |
| a to już domowej roboty whole-wheat pancakes |
| haha, nie miałam zbytnio zadowolonej miny |
| śpiąca Paris |
| i jeszcze bardziej śpiąca Bella (piesiek dziadków) |
Resztę soboty przespałam, bo byłam jakoś dziwnie zmęczona, a niedzielę przywitałam 7 milowym biegiem. Juhu, po 3 miesiącach 4 - 6 milowych biegów, wróciłam na right track! Jestem bardzo dumna z siebie i jestem przekonana, że w ten weekend będzie już 7.5m. Szkoda tylko, że Magda wyjechała na jakiś czas do Ohio, bo nie ma kto mnie mobilizować do wstawiania o 6 rano i biegania jeszcze przed pracą :D
Jakoś koło południa zdecydowałyśmy się z Carolin, że wybierzemy się na mały tour po mall'ach i mimo tego, że nic sobie nie kupiłam, to spędziłyśmy jakieś 5h szukając dobrych okazji, a dzień zakończyłyśmy w Panera Bread, gdzie autentycznie zakochałam się w ich jedzeniu :-)
OK. Weekendzik był leniwy, tak jak i dzień dzisiejszy - poniedziałek. Aż nie wierzę, że to piszę, bo normalnie poniedziałki są najgorsze. Jako, że dość długo będę pracować od środy do piątku, to hostka dała mi dzisiaj praktycznie cały dzień wolnego (pracowałam może z 1.5h rano), więc wykorzystałam ten czas w 100% dla samej siebie. Wybrałam się do parku pobiegać, potem porozmawiałam trochę na skype z moją piękną S, a następnie spakowałam lunch i wybrałam się do Loantaka Reservation, gdzie nie tylko się wyczilowałam, ale również zaczęłam dość intensywnie myśleć nad najbliższą przyszłością, moim Canadian tour i tym, czy w ogóle jestem to w stanie finansowo udźwignąć.
| jakie zabójcze odległości :> |
| mniammniammniam |
Po powrocie do domu, musiałam trochę posprzątać w samochodzie, bo ostatnio coś dużo swoich pierdół tam zostawiłam i głupio mi było na myśl, że hostka widziała ten syf :P No i znalazłam tyle książek z biblioteki, że wrzuciłam wszystko do plecaka i poszłam się przejść by je oddać. Po drodze spotkałam Mayrę - Meksykankę, która odwiedziła rodzinę w Meksyku by teraz przedłużyć program na kolejny rok. Okazało się, że była totalnie załamana tym, że jej bliscy nie mogli zaakceptować zmian jakie w niej zaszły - że szukała okazji by mówić po angielsku, zachęcała rodzinę do podróży, chciała się rozwijać i podjąć na nowo szkołę... To wszystko wydało im się niebezpieczne i dziwne.
No i wiecie co sobie pomyślałam? Że chyba każda z nas w końcu będzie musiała zmierzyć się z tym, że po powrocie to my będziemy takie całe 'na przód' po tej niesamowitej przygodzie tutaj i podświadomie myślimy, że nasze środowisko, w którym się znajdziemy od razu ten entuzjazm od nas załapie ... Chciałabym by tak było! Ale dobra, koniec refleksji :-)
Jutro czeka mnie dość poważna rozmowa z hostami. Jako, że kolejne dni są busy-busy-busy, to sądzę, że w przyszłym tygodniu będę mogłam Wam już powiedzieć, co i jak :-).
Buziaki,
M



.jpg)
.jpg)
próbowałaś cynamonowego bajgla w panera bread? Niebo w gębie! <3 sałatki też zresztą pycha :)
OdpowiedzUsuńjeszcze nie próbowałam :D Na razie moim ulubionym miejscem z bajglami jest Noah's, ale następnym razem spróbuję w Panera Bread :)
UsuńSałatki, zupy ... no wszystko pycha!
Koleżankę z Meksyku to ja rozumiem. Przed wylotem do Polski zastanawiałam się czy przedłużać o 9 czy wracać. Tydzień w Polsce wystarczył, żeby zaznaczyć 12 miesięcy :D
OdpowiedzUsuńHaha ja miałam podobnie do Sandry... Tzn. od początku byłam pewna, że chcę przedłużyć o 12 miesięcy, ale po wizycie w Polsce utwierdziłam się w tym przekonaniu jeszcze bardziej.
OdpowiedzUsuńFajnie, że masz trochę czasu dla siebie i całe szczęście, że dziadkowie okazali się spoko! Dziadkowie tutaj, to trochę inna sprawa, niż ci polscy ;P
I jak zwykle dzieje się mnóstwo rzeczy... :) super!
OdpowiedzUsuńczyli coś w tym jest, że wraca się stamtąd zupełnie inną osobą (w pozytywnym sensie) :))
OdpowiedzUsuńpisz jak najszybciej, bo jestem ciekawa o co chodzi! :D