Jak to widzę obecnie?
DZIĘKI BOGU ZA SZKOŁĘ !!!
Pomimo tego, że moja relacja z dzieciakami jest naprawdę dobra i uwielbiam z nimi spędzać czas (kurczę, ile może się zmienić - jak my możemy się zmienić - w przeciągu 8 miesięcy!), to byłam niezwykle wdzięczna losowi za to, że szkoła zaczęła się 2 dni wcześniej niż w poprzednich latach (wynik snow days....). Dzięki temu odzyskałam swój rutynowy plan dnia, który pozwala mi na codzienne treningi oraz nadrobienie wszystkich zaległości (skajpowych,mejlowych,książkowych,serialowych), na które sobie pozwoliłam przez wakacje.

A jak wyglądają moje pierwsze tygodnie po powrocie dzieciaków do szkoły?
Wszystko jak w najlepszym porządku.
Jako, że moja mała M. ma złamaną nogę, potrzebuje trochę więcej mojej pomocy niż zwykle i tym samym - trochę więcej czasu na ogarnięcie obowiązków dnia codziennego. Ostatnimi czasy pojechałam z nią do szkoły by porozmawiać z nauczycielami na temat tej złamanej nogi. Jakież było moje zdziwienie, gdy każdy nauczyciel podszedł do nas bardzo profesjonalnie i BARDZO indywidualnie (czyt. okazał zainteresowanie i troskę oraz zadeklarował działanie w tej konkretnej sprawie). Poza tym, idąc korytarzem i widząc te wszystkie dekoracje, przedstawiające uczniów (wszystkich - bez względu na wyniki w nauce, rasę, religię), z których szkoła jest niesamowicie dumna, doszłam do wniosku, że takie coś w ogóle nie miałoby miejsca u nas w Polsce. Może i poziom nauczania w amerykańskich szkołach nie jest zabójczy, ale trzeba przyznać im jedno - sposób podejścia do uczniów/rodziców jest o niebo lepszy niż ten, do którego my jesteśmy przyzwyczajeni.
Co jeszcze ... Ah tak, rozpoczął się sezon piłkarski i tym samym zaczęłam na nowo wozić mojego M. na rozgrywki/treningi, co owocuje większą ilością obowiązków, a tym samym sprawia, że czas szybciej mija. Oj kurczę - bardzo sobie doceniłam swój schedule po wakacjach. Nie tylko chodzi o czas wolny w ciągu dnia (gdy dzieci są w szkole), ale również ilość rzeczy do zrobienia, co w magiczny sposób przyspiesza tykający zegar ...
W niedzielę wybrałyśmy się na Country Night do Colorado Cafe, gdzie miałyśmy okazję poczuć choć namiastkę klimatu Dzikiego Zachodu oraz nauczyć się podstawowych kroków tańca country.
![]() |
| Caroline (Niemcy) - Sonsoles (Hiszpania) - Anna (Włochy) |
![]() |
| Oto cała ekipa - Sonsoles, Caro, ja, Anna i Magda |
Drugi tydzień szkoły przyniósł również dużo pracy, bo moja hostka wyjechała służbowo i musiałam troszkę dłużej siedzieć z dzieciakami. Jednak, muszę przyznać, że mimo tego, że zazwyczaj jestem off po 19, to z ogromną przyjemnością siedziałam jeszcze z potworkami przez kolejną godzinę, dwie, czy trzy - strasznie mnie to cieszy, bo widzę jak bardzo na siebie wpłynęliśmy i uważam, że to mój malutki sukces, że z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że nastąpił *click* z moją host rodzinką.
Z wtorku na środę zdarzyła się super śmieszna sytuacja.
Skończywszy oglądać Modern family z moim M., wysłałam go na górę, a sama poszłam do swojego bunkru, gdzie w spokoju chciałam się wyczilować i po prostu pójść spać. Nagle w środku nocy usłyszałam jakieś dziwne dźwięki - jakby ktoś był w piwnicy. Doszłam jednak do wniosku, że to zły sen, przewróciłam się na drugi bok i poszłam spać.
Budzik zadzwonił o 5.45 i leniwie zwlokłam się z łóżka, ubrałam się i poszłam na górę, nie zauważywszy nic szczególnego w tej piwnicy. Przyszykowałam śniadanie dla M., który wyjątkowo wcześnie zszedł do kuchni, by po chwili stanąć w osłupieniu, gdy z piwnicy wyszła ... moja mała M.
Okazało się, że jeden z jej krabów (tak, ona ma dwa kraby) uciekł z klatki w środku nocy i gdy M. się obudziła, to zastała go na jej poduszce. Więc co zrobiła? Wyskoczyła z łóżka z tą złamaną nogą i przykuśtykała do samej piwnicy by ten krab jej nie dosięgnął :D Myślałam, że się popłaczę jak to usłyszałam. Potem trzeba było tego kraba w ogóle znaleźć - biedaczek ukrywał się pod stolikiem nocnym :D
| Peppa i Paddington :P |
| haha. M. pozaklejała taśmą otwory na górze, a do tego postawiła ciężkie przedmioty by absolutnie kraby się nie wydostały. |
No i nastąpił 11 września. Troszkę obawiałam się tego dnia, bo nie wiedziałam za bardzo jak mam się zachować - czy mieć spuszczoną głowę przez cały dzień, czy udawać, że nic się nie stało i po prostu iść na przód? W rezultacie, obejrzałam przemówienie Obamy, a potem zafundowałam sobie spore ciary, gdy po raz kolejny obejrzałam filmiki z 9/11 sprzed 13 lat. Poza tym, gdzieś wisiała ta zaduma w powietrzu, ale nie było to nic, co miałoby zburzyć porządek dnia ...

TYLE na teraz :-)
Kończę pisać tego posta o godzinie 18.30 w piątek, gdy jestem już oficjalnie OFF, a cały weekend mam dla samej siebie (w końcu! yaaay!) - wybieram się do Nowego Jorku by odkryć tajemnicze zakamarki Bronx'u i Brooklyn'u i już nie mogę się doczekać jutrzejszego wstawania przed 6 by zdążyć na autobus!
Trzymajcie się i fantastycznego weekendu,
Marta




Hahhahaha historia z krabem boska !!! :D
OdpowiedzUsuńUśmiech to ty masz piękny - iście amerykański :)
OdpowiedzUsuńSzkoła to zbawienie - pamiętam jak ja cieszyłam się, kiedy do 15 mogłam robić, co chciałam - niestety ten czas mijał zbyt szybko :D
pozdrawiam, A.
Historia z krabem - haha, padłam :D
OdpowiedzUsuńnie czaję trochę czemu ona ma kraby skoro się ich boi? :) racja, uśmiech na jednym z Twoich zdjęć powala :)
OdpowiedzUsuńEhhh, szkoła w Polsce... Szeroki i głęboki temat :/
OdpowiedzUsuńjaaaa zawsze chciałam pójść do takiego miejsca i potańczyć do muzyki country :D
OdpowiedzUsuńz tą szkołą to masz rację - super jest mieć te kilka godzin wytchnienia dla siebie. Tylko czemu one zawsze tak szybko mijają:(
Każda szkoła wnosi coś do życia, ale nie każdy ją lubi ;)
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem, jest ona potrzebna, jednak niekoniecznie w takiej formie w jakiej istnieje. Edukacja to oczywiście temat rzeka, który można rozwijać w nieskończoność, co nie zmienia faktu, że warto się kształcić i dbać o swój rozwój bez względu na "szkołę" z jaką mamy do czynienia :)
Pozdrawiam mega pozytywnie
Szkoła - najlepszy przyjaciel au pair. Mój potwór miał prawie 3 miesiące wakacji!!!! :D
OdpowiedzUsuńTo prawda, że szkoła to zbawienie. Mam jeszcze małego co prawda, ale te półtorej godziny jego drzemki pozwala mi codziennie nadrobić tyle rzeczy, że nie wiem co bym zrobiła, gdyby nie spał w ogóle.
OdpowiedzUsuńUśmiałam się strasznie tym krabem :D Niesamowite, że może je mieć, kiedy panikuje jak widzi je poza klatką! Anyway, dobrze, że się znalazł. Miłego wieczoru :)