Zaczynając tę wiadomość jest godzina 19.50 i siedzę owinięta w koc na kanapie przed telewizorem, gdy za oknem już na dobre zrobiło się ciemno, a w mojej głowie pojawiły się nieuchronne obrazy tego, co mnie czeka od dnia jutrzejszego ...
Ale w porządku, przejdźmy do rzeczy przyjemniejszych, czyli do tego jak wyglądał mój ostatni tydzień wakacji, który tak bardzo różnił się od tego, co było początkowo planowane (i dzięki Bogu za to!).
W zeszłym tygodniu wróciłam do Chatham we wtorek wieczorem by móc na spokojnie troszkę się ogarnąć i od środy rano przystąpić do typowych obowiązków au pairki. Nie powiem, w ciągu trzech dni napracowałam się niesamowicie, ale przyznaję, że udało nam się nakręcić tyle zajęć w domu, iż w miarę szybko to zleciało.
Z S. początkowo planowaliśmy wyjazd do Bostonu, ale jako, że zajęliśmy się poszukiwaniem zakwaterowania bardzo późno, to niestety polegliśmy ...
No świetnie - pomyślałam - utknęliśmy w NJ i co ja mam mu tutaj pokazać?
No dobrze, dobrze...ale nic nie dzieje się bez przyczyny!
Dzisiaj mało tekstu, a dużo zdjęć.
Sobota: Cheesecake Factory i kolacja pożegnalna au pairek.
Jesteśmy gotowi do wyjścia!
 |
Cheesecake Factory - i jak tu być na diecie?! Ale zauważyłam, że jest 'diet' opcja ... ciekawe ... |
 |
| z Mayrą i Stefano |
 |
żegnamy się! :-( dobrze, że przynajmniej dwa pyszczki zostają do przyszłegoroku! |
 |
| cała wesoła ekipa |
 |
| a tu nam się trochę nudziło - Caro i Caitie uznały, że chcą włosów koloru blond ... |
Niedziela: bagle, Morristown National Historical Park i koszykówka
 |
| omnomom |
 |
| nie ma nic lepszego na śniadanie niż bagel ... uwierzcie :-) |
 |
| czas wyruszyć na szlak - pierwsza (i ostatnia!) selfie |
 |
| z Adrianem w jednej z chatce rewolucjonistów (że niby datowana na XVIII wiek) |
 |
| no i jesteśmy gotowi by zasiąść do jedzonka! |
Poniedziałek - aktywnie w Chatham; spotkania z przyjaciółmi
 |
zaczynamy od małej rozgrzewki przed biegankiem! Stefano poległ po 2milach, ale i tak na początek nie jest tak źle :D |
 |
| odwiedziny Lisy i Caro - mały chill out na dworze |
 |
| w drodze na boisko! :D |
 |
| głupawki! |
Wtorek - Loantaka Reservation, The Expendables 3
 |
| takie poranki to ja rozumiem ... |
 |
| totalny relaks i domowej roboty naleśniki omnomomo |
 |
The Expendables 3 - polecam serdecznie! Film typowo na odmóżdżenie i pośmianie się, niezbyt wymagający umysłowo. Ale mięśniaki dwóch generacji zawsze spoko! |
No i już jest środa - Keansburg, NJ.
Pogoda była f e n o m e n a l n a, a ludzi praktycznie zero ... Coś pięknego.
 |
| no i czas ruszać w drogę! |
 |
| Marta - zawsze skupiony kierowca |
 |
| temperatura powietrza ... istne szaleństwo - 96F to około 36C |
 |
| Moja ulubiona część trasy - most nad Wilkson Creek |
 |
| bez jedzonka nie da rady! |
 |
| a to jakieś morskie stworzenie na plaży brrr. |
 |
| ptactwo |
 |
| a to już Summit i cudowna rzeźba piesełę :-) |
 |
| Tito's Burritos! |
 |
| parkomat - no i świecąca się Honda (ależ ją wypucowałam!) |
 |
| India Pale Ale - bezkonkurencyjnie mój ulubiony rodzaj piwa |
Czwartek - South Mountain Reservation, Madison - pizza & McCool's
 |
| nie zawsze warto kierować się mapą ... tym razem poszliśmy na 'czuja' |
 |
| Millburn |
 |
| Millburn |
 |
| nasze ostatnie zdjęcie - Madison |
 |
| z moim biegowym pysiakiem - Magdą |
Piątek ... oh nie! Czas pożegnań.
Sobota: zakupy, Anna i sleepover
 |
moje zdobycze! Będzie co czytać jak się rozpocznie szkoła ... w końcu zacznę odbierać dzieciaki ze szkoły. II część sagi Ken'a Follett'a. |
Niedziela:
leniwy poranek i nadrabianie zaległości w gotowaniu
 |
| czyżby ostatni taki poranek w cichym domu?! |
 |
| bułeczki gotowe, a na patelni przygotowywałam kolację |
 |
chleb/ciasto bananowe trochę zmieniłam przepis, ale inspirowałam się: http://hpba.pl/pozostale/ciastochleb-bananowe-bez-mleka-pszenicy-i-jajek/ |
 |
zapiekanka z kurczakiem, marchewką, sosem pomidorowym, cukinią ... Inspirowałam się: http://dietetycznie-w-kuchni.blogspot.com/2013/05/kurczak-curry-z-marchwia-cukinia-i.html |
 |
| a to efekt końcowy :-) Mniam! Warto było nad tym siedzieć prawie 3h! |
Nie ukrywam, że decyzja zostania w New Jersey była najlepszą jaką mogliśmy podjąć. Po bardzo intensywnym zwiedzaniu Kanady i Nowego Jorku potrzebowaliśmy trochę odpocząć. A dzisiaj też musiałam trochę pobyć sama z sobą po tak obfitych w wydarzenia 3 tygodniach ...
Na teraz się żegnam, bo czas najwyższy na chill z zieloną herbatą i Suitsami (same zaległości, sic!),
M
To stworzonko na plazy to skrzypłocz!!! Rany, zawsze chciałam zobaczyć to na żywo :D to jedne z bardzo nielicznych stworzeń, które nie ewoluowały!
OdpowiedzUsuńJak zwykle mnóstwo zdjęć i dużo pozytywów :) Fajnie jest się rozwijać i poznawać nowe miejsca/kultury oraz zdobywać doświadczenie. Gdy robi się to z takim dobrym humorem motywacja pojawia się sama :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam