17 sierpnia
To była dłuuuga podróż. Mimo wszystko udało mi się przespać kilka godzin i dzięki temu mogłam jako-tako funkcjonować przez kolejny dzień, którego początkiem niech będzie wyjście z dworca autobusowego na ulice Nowego Jorku.
Pomimo tego, że mieliśmy ze sobą cały bagaż, to postanowiliśmy, że przejdziemy się z okolic 40th St do East Village, gdyż nasz check-in miał się odbyć dopiero w południe i mieliśmy prawie 4h czasu, a zero pomysłu, gdzie można podziać się na dłużej z tymi wszystkimi torbami... Pierwszym przystankiem była standardowo diner, a konkretniej Tick Tock diner, która może nie jest najlepszą miejscówką, ale z braku laku postanowiliśmy, że tam właśnie się zatrzymamy i troszkę odpoczniemy po podróży. Tym razem zafundowałam sobie wyłącznie oatmeal, bo nie ukrywam, że Kanadyjczycy wyżywili nas za wszystkie czasy i mój żołądek się trochę temu zbuntował, ale Stefano oczywiście zamówił pancakesy :-) Potem zarzuciliśmy nasz dobytek na plecy i ruszyliśmy w stronę 10th St, po drodze spotykając się z Magdą, która towarzyszyła nam już do końca dnia.
Dotarliśmy do East Village jakoś godzinę przed check-in'em do naszego mieszkanka i postanowiliśmy, że wykorzystując okazję ... zrobimy pranie w laundromacie haha - 'jak w filmach' pomyślałam. No i w sumie się nie rozczarowałam. Więcej było w tym zabawy i głupawki niż faktycznego obowiązku.
Następnie udało nam się zameldować i po względnym ogarnięciu się ruszyliśmy w stronę Ground Zero. Przeszliśmy się przez Chinatown i Little Italy by dotrzeć pod Brooklyn Bridge, a następnie pod WTC. Stamtąd odprowadziliśmy Magdę na pociąg, a sami zrobiliśmy zakupy na kolejne dni i wróciliśmy do East Village.
 |
| ileż było głupawki ... kto by pomyślał, że pranie może być takie fascynujące! |
 |
| East Village |
 |
| Little Italy |
 |
OK ... to gdzie mamy iść?!
okazuje się, że w niedzielę po 18 zjedzenie czegokolwiek w Downtown jest wręcz niemożliwe,
bo wszystko zdaje się zamykać/być zamknięte ...
Ale udało nam się znaleźć coś a'la 'zdrowy' subway, więc przeżyliśmy! |
 |
Brooklyn Bridge - mieliśmy zamiar przejść cały,
ale nastąpiło natarcie tłumu i doszliśmy do wniosku, że nie ma to najmniejszego sensu
i obiecaliśmy sobie, iż jeszcze tam wrócimy nieraz. |
 |
| Dowtown - say cheese! |
 |
| imponujące WTC ... |
 |
| WTC |
 |
| WTC Memorial |
 |
faktem jest, że subway jest jedną wielką siedzibą robactwa, różnych dziwnych
zapachów, muzyków, pokręconych ludzi, wrzeszczących starych babć,
ale przyznaję - subway jest jak żywy organizm
i mimo tego, że nie funkcjonuje perfekcyjnie,
to będzie mi brakować tego środka transportu po powrocie do PL |
 |
| Nadjeżdża pociąg ... czas wracać do East Village! |
18 sierpnia
Nie pamiętam kiedy ostatni raz spało mi się tak dobrze! Własne łóżko, klimatyzacja, a za oknem ... schody pożarowe i widok na Nowy Jork. Czy ja na pewno nie śnię?!
Zafundowaliśmy sobie całodzienny tour po Nowym Jorku, a wieczorem zdecydowaliśmy się na podbój East Village.
 |
| chcę się tam wprowadzić na stałe! |
 |
Przez ostatni tydzień Stefano totalnie zajechał stare buty, więc
trzeba było zainwestować w nowe ... haha |
 |
| Sixth Ave, w drodze do Central Parku; |
 |
nie można przejść obojętnie przez/obok Bryant Park i nie zakochać się
w czilautowaych możliwościach, które oferuje -
urocze ławeczki, stoiska z książkami do poczytania, szachy, liczne eventy ...
a nad tym wszystkim czuwa ogromny budynek Biblioteki. |
 |
cały czas na przód - niepotrzebne nam żadne metro,
gdy mamy dwie sprawne nogi, masę czasu i piękną pogodę :-) |
 |
Rockefeller Center;
udało mi się cyknąć tę fotkę przeciskając się przez szalone ilości
azjatyckich turystów, którzy są bardzo zawzięci w kwestii robienia zdjęć... czegokolwiek. |
 |
| Radio City |
 |
| Central Park - no w końcu dotarliśmy! |
 |
| A może być przeczytać co nie co o Central Parku jako takim? :-) |
 |
jedno z przedstawień ulicznych
(za to kocham Nowy Jork) |
 |
| Bethesda Fountain, how lovely! |
 |
| Bethesda Terrace |
 |
Do dnia dzisiejszego przypomina mi się scena z Gossip Girl,
gdy Serena i Blair zakopały topór wojenny ... ah wspomnienia z młodości :-) |
 |
| New York - I am in love! |
 |
| mała przerwa na lunch |
 |
| Upper East Side |
 |
| o rany, to nie w tę stronę! |
 |
| w tym sęk! Live your dreams !!!! |
 |
Arizona green tea.
Różowego Shaq nie polecam - cukier nad cukry,
ale co kto lubi ... |
 |
aaa, moje małe-wielkie marzenie się spełniło!
Nie mogłabym być bardziej hipster lol |
 |
| Guiness, Lager i pytanie: co powinniśmy zobaczyć jutro?! |
 |
| korzystając z ostatniego wspólnego wieczoru w NYC |
 |
| dokładnie! |
 |
| Ileż perełek można znaleźć w Big Apple ... |
 |
| drugi przystanek: najbardziej klimatyczny pub ever i piwo za 4 dolary! |
19 sierpnia
No i nadszedł ostatni wspólny dzień w NYC przed moim powrotem do pracy (na szczęście, nie na długo!). Zdecydowaliśmy się, że odwiedzimy Brooklyn, a dokładniej Brooklyn Botanic Garden, gdyż we wtorki wstęp jest darmowy, a ja zawsze się zbierałam by odwiedzić to miejsce. Dotarliśmy tam bez większych problemów, ale problem okazał się dojazd na Greenpoint ze względu na to, że linia G generalnie nie funkcjonuje za dobrze, a poza tym uciekł nam pociąg, na który czekaliśmy prawie 20 min... bardzo inteligentnie się zagadaliśmy i nie zwróciliśmy uwagi na 'the train stops here' i zanim dolecieliśmy do pociągu, to zdążył już ruszyć ... Wkurzona, ale i z przeświadczeniem 'nic nie dzieje się bez przyczyny', postanowiliśmy wziąć linię F i pojechać pod Mahattan Bridge, a stamtąd do Chinatown (gdzie zjedliśmy lunch w wietnamskiej miejscówce - hm, było OK, ale koreańskiego jedzenia nic nie pobije), przespacerowaliśmy się przez Soho by dotrzeć do Washington Square Park, do którego cały czas mam ogromny sentyment. Potem wróciliśmy do East Village, wzięliśmy bagaże i wzięliśmy metro na Penn Station, gdzie NJ Transit zatroszczył się o mój powrót do domu ...
 |
zaczynamy!
Cheery Esplanade - polecałabym odwiedzić ogrody botaniczne, gdy
kwitną czereśnie (musi być przepięknie).... |
 |
| Japanese Pond |
 |
Lilly Pool - początkowo myślałam, że to szalony azjatycki turysta, który poświęca się dla zdjęcia :D
ale okazało się, że to po prostu pracownik parku |
 |
w szklarni można było zobaczyć florę pustyni, lasów równikowych
i klimatu umiarkowanego |
 |
| Chinatown - dajmy szansę wietnamskiemu jedzeniu! |
 |
| Chinatown |
 |
nie mogłabym nie zabrać Stefano do mojej ulubionej miejscówki w Little Italy -
Cafe Roma (pyszne cappuccino, prawdziwe espresso i przepyszny sernik nowojorski) |
 |
| Cafe Roma |
 |
| spacer przez Soho - E. V. Haughwout Building |
 |
| Washington Square Park |
Dotarliśmy do końca części trzeciej, ostatniej - opisującej ostatnie dni mojego kanadyjsko-amerykańskiego tour'a. Z jednej strony nie chciało się wracać do NJ, ale z drugiej strony wiedziałam, że skorzystałam z ostatnich 10 dni w pełni i nie żałuję ani sekundy spędzonego czasu. Poza tym, nie ukrywam, że stęskniłam się trochę za swoimi diabełkami, które czekały na mnie w domu :-)
Jednakże, nie wróciłam do pracy na długo, bo już po 3 dniach w NJ zaczął się mój drugi tydzień wolnego. Miał być Boston i więcej podróżowania, ale ... życie bywa bardzo przewrotne i ... ale to już zupełnie inna historia!
Do usłyszenia,
Marta
Ooooo jeżu, czytam Cię ciągle i oglądam te zdjęcia i po tej całej kanadyjskiej wyprawie to jestem głodna znowu jak nie wiem co.
OdpowiedzUsuńChyba nie będę jeść, jeśli w planach będzie oglądanie Twojego bloga bo po przeczytaniu jestem znowu głodna - ani to ekonomiczne, ani zdrowe a dupa rośnie a jeść się chce :D Pozdrawiam i ściskam ! Buziaki od Patki :*
Nowy Jork u Ciebie zawsze taki ładny! Mam nadzieję, że uda mi się go zobaczyć od tej drugiej, Twojej strony :) Nie było mnie przez chwilę, a tu tyle się stało! I oczywiście jak zwykle musiałaś skończyć tak, że nie mogę się doczekać co było dalej + bonus, bo to zdarzyło się na prawdę :D Ściskam z Cali :)
OdpowiedzUsuńFotorelacja jak zwykle bardzo ciekawa :) po raz kolejny po obejrzeniu zdjęć ma się ochotę odwiedzić te miejsca.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam