Święto Dziękczynienia jest ewenementem samym w sobie. Mimo tego, że obchodzone jest w wielu miejscach na świecie, to jednak największą wagę przywiązują do niego w Stanach, gdzie rodziny zjeżdżają się z różnych zakątków kraju by móc wspólne zasiąść przy
indyku,
pumpkin pie i spokojnie popijając
jabłkowy cydr, grać w różne gry i po prostu rozmawiać z najbliższymi.
Moja hostka podsumowała Thanksgiving jako czas, gdy rodziny robią albo 'wszystko' albo 'nic'. To pierwsze sprowadza się do tego, że członkowie rodziny zjeżdżają się raz do roku i próbują nadrobić zaległości we wszystkim - wyjazd na narty, kino, wycieczki ... To drugie oznacza po prostu relaks w domowym w zaciszu i dosłowne nicnierobienie (czyt. słodkie lenistwo).
Moje pierwsze Thanksgiving spędziłam pod Buffalo, gdzie wraz z moją host rodzinką wyjechaliśmy już we wtorek popołudniu i zostaliśmy tam do soboty. Mieszkaliśmy u babci dzieciaków, która traktowała mnie jak swoją kolejną wnuczkę i przekarmiła mnie bardziej niż moja własna mama ...
Cudowna kobieta z ogromnym sercem. Wszyscy odpoczęliśmy, pojedliśmy za wszystkie czasy i dobrze się ze sobą bawiliśmy. Jednakże nie ukrywam, że pisząc tego posta, zakneblowałam się u siebie w pokoju, pożegnawszy się z rodzinką i dając do zrozumienia dzieciom, że musimy w końcu od siebie troszkę odpocząć. No równowaga w przyrodzie być musi :-)
Nie będę opisywać zwyczajów, które panują podczas Święta Dziękczynienia, bo w sumie wszystko zgadza się z tym, co możemy znaleźć w wesołych Internetach. Prawdą jednak jest to, że udało mi się spróbować wielu potraw z północnego stanu Nowy Jork, a o deserach nie wspomnę! Przez kolejne 2-3 tyg moja host rodzinka ogłosiła, że wprowadzamy dietę lekkostrawną i wszyscy się odchudzamy (dzięki Bogu!)
*mój aparat umarł i większość zdjęć jest robiona moim zabójczym telefonem, więc sorry za jakość
Day I:
 |
dzień I: pierwszy poranny spacer po okolicy.
Poczułam się prawie jak na polskiej wsi :-) |
 |
| dookoła tylko pola, przestrzeń i farmy |
 |
| kolejne spacerki po okolicy |
 |
| Lilly i Lucy |
 |
| palenie liści w stanie NY jest uwaga - legalne! |
 |
mała wizyta nad jeziorem Ontario, gdzie ciocia dzieci wynajmuje boat house -
jeśli ktoś byłby zainteresowany wyjazdem weekendowym nad Ontario Lake,
to mam do polecenia świetną miejscówkę z widokiem na Toronto :D |
 |
| widok na Toronto i moment, gdy mój aparat umarł :-( |
 |
| z mniejszym diabełkiem |
 |
| a to wnetrze boat house ... jeśli wygram milion dolarów, to chcę taki !!! |
 |
| powrót do domu i początki gotowania/pieczenia/smażenia ahh wszystkiego! |
 |
| wyjazd na farmę, gdzie kupiliśmy trochę owoców i indyka |
 |
| wszystko ORGANICZNE, prosto z drzewka/pola i do tego za 1/5 ceny z whole foods'a |
 |
| wyobraźcie sobie, że to cacko stoi sobie od lat X w garażu babci :-) |
Day II (Thanksgiving):
 |
| w drodze na Niagara Falls |
 |
Niagara Falls;
szkoda, że dolny taras był zamknięty (end of season) |
 |
Niagara Falls;
Horseshoe - zwróćcie uwagę na tak zwaną 'mist' unoszącą się nad wodospadem |
 |
a to już po powrocie do domu;
Indyk gotowy!
Ponad 15kg czystego mięsa :D |
 |
Mój host potrzebował specjalnej piłki by w ogóle pociąć tego indyka,
którego potem zjedliśmy z żurawiną mniam |
 |
| pumpkin pie, yellow cake + peanut-butter cake |
 |
| corn bread; beans |
Day III & IV (śnieg!)
 |
| Obudziliśmy się z samego rana i postanowiliśmy, że wybierzemy się na sanki :D |
 |
Gdyby nie fakt, że większość rodzinki przyjechała SUV'ami ,to nie byłoby w ogóle
mowy o poruszaniu się po drogach
(zero służb zajmujących się odgarnianiem śniegu) |
 |
Gdy ja sobie odpoczywałam pod kocykiem z kubkiem gorącej kawy, to Lily spokojnie
dywagowała nad sensem istnienia ... |
 |
tyłki nam wymarzły i postanowiliśmy zająć sobie czas w domu
(tak tak, ten 1 dolar to mój :P) |
 |
| a tak wyglądały wieczory :-) |
Tak jak wyżej wspomniałam, siedzę sobie teraz w pokoju swojego domku w NJ, czytając bardzo ciekawy artykuł
click!,porządkując myśli i właśnie sobie uświadomiłam, że zostaje mi nieco ponad miesiąc pracy i ... koniec! Oh, mam bardzo mieszane uczucia, ale nie chcę się teraz nad tym rozwodzić.
Jutro zaczynamy nowy miesiąc - grudzień. Jesteście gotowi? Jakieś postanowienia przednoworoczne?
Ja sobie obiecałam, że podkręcę trochę obroty fitnessowe i zamiast kalendarza adwentowego z czekoladkami, powiesiłam sobie 'personal fitness advent calendar'. No niestety, Thanksgiving był niesamowitym przeżyciem, ale waga jęknęła z politowaniem, gdy dzisiaj na niej stanęłam i potrzebne są drastyczne środki by do mojego powrotu do domu wrócić na właściwe tory :-)
A mówiąc o aktywności fizycznej, jak tylko znajdę trochę czasu, to opiszę moją przygodę z bieganiem i związaną z nią zmianą nawyków. Jednak, próbuję się teraz skoncentrować na spędzaniu czasu ze znajomymi i powolutku żegnam się z NJ, więc trudniej będzie mi znaleźć czas na bloga, ale postaram się wygospodarować kilka wolnych chwil!
Trzymajcie się ciepło,
M
Super ! Och, mam nadzieje ze nagle nie porzycisz bloga bo bedzie mi smutno, chlip,chlip ! :* buziaczki i usciski :*
OdpowiedzUsuńMega thanksgiving !!! Widze ze tez cie wciagnelo monopoly :D ja non stop gram w to z dzieciakami, przynajmniej troche czasu ubywa! :)
OdpowiedzUsuńTen domek nad jeziorem jest przepiękny! Jak z filmu!
OdpowiedzUsuńMiło, że babcia tak ciepło Cię przyjęła, czytałam, że często babcie okazują się wredne, bo jak można wziąć młodą, obcą dziewuchę do pilnowania jej wnusiów :P