wtorek, 5 listopada 2013

LaFerrari

Zaczynajac tego posta, siedze na kanapie w salonie, gdzie normalnie powinna pochrapywac Titù. Jednak, wyglada na to, ze nie odpowiadal jej widok zza oknem, tj. swiat we mgle, wiec zapewne spi sobie teraz w jednym z lozek, a udajac, ze tego nie widze - pozwole jej jeszcze troche poleniuchowac w luksusie :)
Poranek dosc ospaly, choc jestem na nogach juz od 7.52, a dzien zaczelam od detoxification, czyli od kubka goracej wody z polowka cytryny. Poczatkowo bylam dosc sceptycznie nastawiona, bo po pierwsze - to czysty kwas, po drugie - o raczej kwasnym smaku. Jednak, po kilku dniach naprawde czuje roznice i wszelkie katartki oraz inne przykre jesienne mary odeszly jak reka odjal :)

Dzisiaj mamy wtorek, zostalo mi dokladnie 15 dni i wracam do Polski. Czy sie ciesze? Z jednej strony zatesknilam troszke, ale z drugiej - na mysl, ze trzeba bedzie sie pozegnac z ludzmi, z ktorymi moge juz nigdy nie zobaczyc ... Los sporo mi dopomogl podczas tych dwoch miesiecy i poznalam jednych z najbardziej wartosciowych ludzi w swojej 21letniej zyciowej karierze :) Szczegolnie trudno bedzie mi sie pozegnac z pewnym osobnikiem, z ktorym spedzam prawie kazdy weekend i ktory pokazal mi calkowicie nowe oblicze Bolonii oraz okolic.
Ale trzeba wziac sie w garsc, prawda?
Wlasnie niedawno zastanawialismy sie nad tym, dlaczego Wlochy sa w kryzysie i dlaczego taki Polaczek jak ja tego nie dostrzega, uwazajac, ze i tak najgorzej jest we wlasnym kraju. Otoz, prosze Panstwa, zaczynam zmieniac perspektywe.
Okazuje sie, ze kryzys we Wloszech jest oparty (doslownie) na bardzo szybkiej checi zarobienia pieniedzy kosztem wiedzy i doswiadczenia. Co to oznacza? Wyobrazmy sobie, ze jestesmy wspoludzialowcami poteznej firmy z tradycjami (np. fiat) i nagle zaczynamy wyprzedawac akcje i udzialy, liczac na szybki zysk ze strony firm zagranicznych. Nie mija chwila, a cala firma przestaje miec wloski kapital i tym samym, spoleczenstwo traci cos wazniejszego od pieniedzy - caly wysilek wlozony w wykreowanie firmy, ktora byla symbolem wartosci i tradycji.
My mamy troszke inny kryzys. My narzekamy pomimo tego, ze bardzo duzo aspektow naszego zycia jest naprawde pozytywnych. No, ale to nie tylko my :) Austriacy, Czesi, nawet Ukraincy. Moze taki maly skrzacik siedzi w naszym mozgu i przestawia te trybiki? Czas sie go pozbyc :)
Koniec tych refleksji, czas na kilka zdjec z weekendu.
W piatek zorganizowalam mala domowke dla kilku znajomych i bylo naprawde sympatycznie :) Johanna (au pair z Austrii) zostala u mnie na noc, wiec w sobote wybralysmy sie na spacer z Titu, a wieczorem przyjechal po nas Stefano i razem pojechalismy do Bolonii, gdzie urzadzilismy wegetarianskie gotowanie w domu Johanna :) Oczywiscie, na deser poszlismy na najlepsze gelato w Bolonii - na via Castiglione.
W niedziele urzadzilismy sobie ze Stefano objazdowke po regionie Bolonii i Modeny. Najpierw zawitalismy do Ferrari Museo w Maranello, przeszlismy sie po kamiennych uliczkach Castelvetro, by zatrzymac sie w Vignoli, gdzie z czystej ciekawosci zapytalismy o bilety do ogromnego fortu w centrum miasta. Myslalam, ze jesli nie ma konkretnej informacji dotyczacej ceny biletow itp, to nie ma mozliwosci zwiedzania. Psinco!
Okazuje sie, ze we Wloszech zawsze warto zapytac. Czy to o droge, czy o darmowe bilety. Uwaga, udalo sie :) Nie dosc, ze moglismy wejsc za free, to jeszcze dostalismy mase broszurek i przewodnika w formie elektronicznej. Tak, mielismy sporo szczescia, ale jakbysmy nie zapytali, to bysmy nie weszli do fortu z poczatkow XI wieku :)

Ferrari Museum, so hipster! :D


Hall of Champions 
a to myyy :)




robi wrazenie, prawda?
LaFerrari engine jest tylko troszke wiekszy od tego w moim aucie :D


No i magie tego zdjecia psuje ta nieszczesna sluchawka O.o :D 
Vignola 
Vignola

Vignola
A teraz zegnam sie, bo mimo wczesniej pory mam dosc sporo do zrobienia. Ostatnie dwa tygodnie, a nawal obowiazkow ogromny :) Pogoda nie pomaga, wiec trzeba w sobie znalezc dodatkowa moc i do dziela.
Ostatni weekend w Bolonii - nawet nie chce o tym myslec. 15.11 pakuje sie w pociag i az do 20.11 jestem w Rzymie, a stamtad fruuu do PL...

Keep tight,
M

3 komentarze:

  1. Ale bryyyyki!!!! <3 O rany, to jeszcze tylko dwa tygodnie tam będziesz?! Ale zleciało! I tak ci zazdroszczę tych Włoch, też kiedyś pojadę tam mieszkać! :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zdjęcia oczywiście te z autami najlepsze :D
    Fajnie, że miałaś okazję zawitać do takiego miejsca.
    Jeśli chodzi o perspektywę to przyznam szczerze, że sam niejednokrotnie zmieniałem zdanie na jakiś temat po tym jak poznałem wszystko "od kuchni" i byłem z tego bardzo zadowolony :)
    Pozdrawiam Paweł Zieliński

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładne zdjęcia! Pakuj się, pakuj, spędź trochę czasu w Polsce, a potem zapraszamy do New Jersey (:
    Nie mogę się doczekać!

    OdpowiedzUsuń