piątek, 18 października 2013

Eataly (1)


No to najwyzszy czas na kilka slow na temat zycia we Wloszech. Moze uda mi sie obalic kilka mitow? A moze wrecz przeciwnie?
Moim celem jest przedstawienie wszystkiego w sposob obiektywny, ale nie bijcie, jesli wkradnie sie troche mysli subiektywnej :)
Zaczynajmy!

1. Jedzenie
Allora, Emilia Romagna uwazana jest za region smakow, zapachow i kolorow, wiec na poczatek pozwolcie mi napisac kilka slow na temat tej 'sfery' (doslownie) zycia Wlochow.

- Spaghetti bolognese ma bardzo duzo wspolnego z salatka grecka. Nie chodzi tutaj o skladniki, tylko o to, ze obie te potrawy nie sa w ogole znane w miejscu, z ktorego rzekomo pochodza. Nie istnieje cos takiego jak spaghetti bolognese. Aczkolwiek, przysmakiem jest spaghetti (makaron, nie koniecznie ten do spaghetti) z ragù.


z wygladu moze przypominac stereotypowe spaghetii bolognese,
ale uwierzcie - w smaku nie ma nic wspolnego.

- Ciastka i slodkosci: Wlosi uwielbiaja slodycze, a zwlaszcza ciastka i ciasteczka. Jezeli wejdziemy do jakiegokolwiek wiekszego sklepu (przede wszystkim do COOP'a), to naszym oczom ukaze sie nie jeden, nie dwa, ale trzy dzialy z roznymi ciastkami. Jedne na collazione (sniadanie), drugie w ramach zagryzki do kawy, a trzecie to takie bardziej ciasta niz ciasteczka. Wiekszosc z nich mozna kupic za totalnie NIC. Na podstawie obserwacji, stwierdzam, ze duza czesc Wlochow w ogole sobie nie wyoabraza zjesc cos nieslodkiego na sniadanie. Zazwyczaj sa to po prostu ciastka, nutella, dzem ... i sok. Moja host rodzinka patrzy na mnie ze zgroza w oczach, gdy na sniadanie jem jajecznice, a do tego jeszcze popijam herbatka :D

Mulino Bianco, najbardziej popularne ciastka we Wloszech.
Milion rodzajow i matko ... TAKIE dobre :)

- Kasztany: Oj tak, piekny symbol jesieni, prawda? 
Ale tutaj to przede wszystkim przysmak. Kasztany kupuje sie na wage na straganach badz tez w marketach, ale uwaza sie, ze te drugie sa bardziej 'chemiczne', wiec lepiej kupic od jakiegos indyjczyka na targu. Wlosi robia rozne przetwory i dzemu z kasztow - nie probowalam, ale zamierzam :)

Kasztany jadalne
2. Traffic

- Od samego patrzenia na chaos panujacy na wloskich drogach mozna dostac zawalu. Nie chodzi tutaj o jakakolwiek agresje, bo oprocz dzwieku klaksonow, nie widac zadnych wulgarnych gestow ani nie slychac krzykow rozpaczy po stluczce. Chaos spowodowany jest ogromna iloscia samochodow, skuterow, ktore lawiruja miedzy samochodami wraz z rowerami. Chaos polegajacy na tym, ze czlowiek nie wie SKAD wyjedzie jakis pojazd, a na dodatek trzeba zwracac ogromna uwage na pieszych.

Tak to mniej wiecej wyglada. Dystans 3-4 km robi sie w jakies 45 minut

- Czerwone swiatlo dla pieszych nie oznacza 'nie idz', tylko 'idz, ale spojrz w lewo i prawo'. Tutaj ma sie wrazenie, ze trzeba isc naprzod juz-teraz! Czerwone, czy nie czerwone. Samochody, czy nie samochody. Kazdy idzie na przod, wrecz pchajac sie pod kola samochodow. Powiem szczerze, ze samej mi sie to teraz udzielilo i po powrocie do PL musze szybko zmienic przyzwyczajenia, bo moze sie to zle skonczyc!


- 'T-days': czyli pt - nd w Bolonii, gdy cale centrum jest zamkniete dla ruchu ulicznego (centrum to znaczy czesc miasta w obrebie murow) i funkcjonuja specjalne autobusy linii T, gdyz wlasnie ich trasa na mapie wyglada jak litera T.

Zamknieta glowna ulica. T-days, mozna chodzic srodkiem drogi :D
Wlasnie dlatego 'T-days' :)


3. Transport publiczny w Bolonii

- Autobusy w Bolonii: Siatka autobusowa jest bardzo gesta i tak naprawde z jakiegokolwiek miejsca w miescie bardzo szybko dotrzemy nawet na druga strone Bolonii. Autobusy sa dosc nowoczesne i tylko w godzinach szczytu moga byc przeladowane. Ciekawe jest to, ze praktycznie nikt nie kasuje biletow. Poczatkowo mialam stracha, ale tutaj nie ma kogos takiego jak kanar, czy inny funkcjonariusz sprawdzajacy bilety. Niby kierowca powinien na to zerknac, ale oczywiscie - tylko w teorii.


- Nieczytelnosc rozkladow. Zgadza sie, nasz slunski kzk gop to niebo w porownaniu do rozkladow tutaj. Nawet Wlosi nie do konca rozumieja znaczenia roznych cyferek i symboli przy okreslonej godzinie odjazdu. Innymi slowy, wsiadaj i modl sie o to bys wysiadl we wlasciwym miejscu.

Mapa rodem 'metro w NYC' :D

- Pociag: Bardzo korzystne i wygodne polaczenie kolejowe miedzy Bolonia, a okolicznymi miejscowosciami i strefa podmiejska. Za okolo 15km podroz placimy 2-2.5 Euro, wiec calkiem znosnie.



4. Aktywnosc fizyczna
Wlosi uwielbiaja jesc. Nie mam na mysli junk food, czy smieci tego typu - tutaj chodzi o delektowani sie jedzeniem. A jak sie troche za duzo zje, to ... 

- Czas wskoczyc w adidasy i biegamy! Dokladnie, Wlosi sa bardzo aktywni i moze dlatego moga sobie pozwolic na takie pysznosci jedzeniowe, bo bez wzgledu na pogode, w parku, czy nawet w centrum miasta mozna zobaczyc ogromna ilosc biegaczy, fanow nordic walkingu itd. Jest to naprawde krzepiace, bo czlowiek sam sie motywuje 'kurcze, moge sobie pozwolic na kawalek pizzy, ale koniecznie potem jogging!'

- Rowery, rowery, rowery ... Nie tylko ten sposob przemieszczania sie z punktu A do punktu B jest o wiele szybszy niz samochod w centrum miasto, to niesie on ze soba wiele korzysci dla zdrowia. Wlosi wiedza o tym i gdzie sie czlowiek nie obroci widac rowery mknace w strone slonca :)

- Jezeli chodzi o dzieciaki, to nie dosc, ze gdy ida do middle school (od 10-11 roku zycia), to maja zajecia od poniedzialku do soboty (!), to na dodatek praktycznie kazde dzieciatko chodzi na dodatkowe zajecia sportowe minimum 3 razy w tygodniu.

5. Zwyczaje

- Wlosi szaleja na punkcie psow. Koty, kotami ... ale psy! Przed praktycznie kazdym sklepem jest miseczka dla naszych podopiecznych, a jesli wezmiemy naszego czworonogi na rece, to mozemy go wniesc nawet do apteki, czy lekarza.

- Creepy old guys - faceci w wieku 60 w gore, ktorzy przyczepiaja sie jak rzep psiego ogona, gdy widza mloda dziewczyne, ktora absolutnie nie mowi po wlosku. Uwaga, bo trudno sie od nich odczepic, a ma sie wrazenie, ze obserwuja z kazdego ciemnego kata :D

To sa typowo mysli zebrane i mam nadzieje, ze nie napisalam tego zbyt chaotycznie. W miare przyplywu weny tworczej, bede kontynuowac notki tego typu :) Jesli macie jakies pytania dot. au pairkowania, Wloch ... feel FREE to ask!

Keep tight,
M






5 komentarzy:

  1. A myślałam, że takie korki i chaos to tylko w NYC :D
    Uważaj na tych 60-letnich facetów! I do zobaczenia w New Jersey :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedzenie :O Normalnie ślinka cieknie.
    A co do tych ulic, to ja byłam raz we Włoszech i zauważyłam to, o czym piszesz. I masz racje, że jak wrócisz do Polski, to przestaw się lepiej na to, co jest tutaj :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Kasztanów nigdy nie jadłem a chyba warto :-)
    Co do reszty (zwłaszcza jedzenia :D ) to mógłbym tam zamieszkać.
    Pozdrawiam Paweł Zieliński

    www.twojwybortwojaprzyszlosc.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Jadlam takie pieczone kasztany w Rzymie! Pycha! troche jak.. slodkie ziemniaki :P Ich ruch też poznałam, strach wyjść na ulice! Każdy rządzi się swoimi zasadami haha

    Przez takie notki zakochuje sie we Wloszech <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajne te ciekawostki, co do korków to jeszcze w Stanach nie byłaś...tu to dopiero masakra!
    Odpowiadając na twoje pytania:
    Kamienie nerkowe mnie po raz kolejny dopadły, nie polecam nikomu, ból jest niedozniesienia, ale na szczęście pomogli mi tu w miare szybko i skutecznie.
    Odnośnie collegu, to u mnie historia jest taka, że teraz studiuje tu full-time, jako międzynarodowy student, nie jestem już au-pair, mam inną kategorie wizową, a wtedy cały college wygląda zupełnie inaczej, o czym mam zamiar zrobić filmik.
    Co do kredytów jako au-pair, nie wiedziałam i dopiero na miejscu to wszystko starałam ogarnąć. co do nazw, to każdy college ma to inaczej, najlepiej jak już na miejsce przyjedziesz, podjechać tam i zapytać, na pewno pomogą :)

    OdpowiedzUsuń