poniedziałek, 2 grudnia 2013

35 days to go

Wdech i wydech, wdech i wydech.

To już naprawdę tylko 35 i USA? Nie mogę uwierzyć, że od mojej obrony minęło prawie pół roku, moje życie przewróciło się do góry nogami, a na dzień dzisiejszy mam tyle do załatwienia, że nie mam w co rąk włożyć, ale ... jestem najszczęśliwsza na świecie :-)

O irionio, dzisiaj mam rozmowę o pracę w UP, gdzie zarejestrowałam się tylko po to, by mieć ubezpieczenie, a oni po 3 dniach dzwonią, że mają dla mnie pracę i że muszę stawić się na rozmowę. Eh, czas wykorzystać stereotyp blondynki i umiejętnie odrzucić tę propozycję. Mój misterny plan zaczęłam od wydrukowania CV ... po angielsku.
'Oh olaboga! Naprawdę wydrukowałam po angielsku? Dżizas, głupia ja, głupia ja ... ' :( Liczę oczywiście na to, że skwitują to prostym 'jak można nie popatrzeć, nie przeczytam tego' i będę mogła iść do domu :D
Trzymajcie kciuki za moją pierwszą batalię z systemem :D

A poza tym ...
Mam zamiar w tym tygodniu złożyć wniosek o prawko międzynarodowe (BTW, ile trzeba czekać na odbiór) i dostać zaświadczenie o niekaralności.
Zaczynam myśleć o prezentach dla hostów, wielkich porządkach i selekcji ciuchów oraz innych rzeczy w pokoju ... no i oczywiście o ponadrabianiu zaległości w spotkaniach towarzyskich z ludźmi, z którymi KIEDYŚ GDZIEŚ i zawsze mieliśmy się spotkać. Nie ma zmiłuj, nie wiem jak moje życie będzie wyglądać po 6.01.2014, więc no siłą rzeczy chcę się jeszcze zobaczyć z kilkoma osobami.

Na marginesie, dostałam mejla z agencji z kontaktami do osób, które wylatują w tym samym dniu co ja. Bardzo szybko utworzono grupę na fejsie i byłam zaskoczona ile au pairek będzie mieszkać w pobliżu i o irionio, większość to Włoszki :D będę nadal parlać w jednym z piękniejszych jezyków na obczyźnie...

Keep tight,
M

EDIT: Nie wierzę, że to piszę, ale dzisiaj zrobiłam sobie rundkę Urząd Pracy - Przychodnia - Urząd Miejski i w każdym miejscu załatwiłam, co chciałam i jeszcze towarzyszyła temu bardzo sympatyczna atmosfera :O
Zgłosiłam się grzecznie na tą rozmowę o pracę i po kilku minutach mojej obezwładniającej szczerości, dwie panie się zapytały, czy mogę się stawić już jutro o 7.30 w pracy :OOOOO
Zrobiłam właśnie taką minę, a dwie sympatyczne panie (naprawdę równe babki!) powiedziały, żebym wyrzuciła to z siebie, z czym się tak kryje. No to powiedziałam, że jest mi niezmiernie miło, że tak szybko mogłabym znaleźć pracę, ale jestem w trakcie realizowania swojego największego marzenia i lecę do Stanów, gdzie będę pracować i uczyć się, bo jednak 3 lata studiów tak mnie rozczarowały, że jestem ostatnią osobą, która by walczyła o magistra dla samego tytułu lub odtwórczej pracy.
Cisza.
Nagle jedna babka stwierdziła, że to była czysta przyjemność, że udało nam się porozmawiać, ale zgodnie z moim życzeniem nie będą mnie już męczyć i trzymają kciuki za mój wyjazd. Wszystko przebiegało w bardzo sympatycznej i luźnej atmosferze.
To, co usłyszałam na swój temat, gdy wyszłam już z pokoju niech zostanie moją tajemnicą ... Ale były to tak pozytywne słowa, że zrobiło mi się cieplutko na sercu :)
TYLE. Koniec. Pozytywne zakończenie.

Prawko międzynarodowe mam do odbioru w czwartek, jutro niekaralaność, a w środę wizyta u lekarza z wnioskiem :)

A potem czas nadrobić wszystkie spotkania towarzyskie :)))))

12 komentarzy:

  1. hahhaha, to fajnie, przynajmniej nie zapomnisz włoskiego :) Ten miesiąc zleci Ci szybciej niż się spodziewasz, więc wykorzystuj każdą chwilę!
    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaswiadczenie o niekaralnosci dostajesz na miejscu (bynajmniej w Poznaniu) a na miedzynarodowe prawko czekałam 4 tygodnie :)
    Buziaki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurcze, aż 4 tyg?!
      Ja mam się zgłosić za 3 dni :D

      Usuń
  3. Wykorzystaj ten miesiąc na jak najwięcej spotkań z bliskimi i rodziną!
    Ja tego nie zrobiłam i teraz bardzo żałuję, więc nie popełniaj moich błędów (:
    a 35 dni zleci tak szybko, że ani się obejrzysz, a będziesz w samolocie...

    OdpowiedzUsuń
  4. łaaał :D ale się dzieje. Non stop coś do załatwienia super :)
    Wyjazd do USA również bardzo fajny, i liczę na wiele przyszłych relacji.
    Pozdrawiam Paweł Zieliński

    OdpowiedzUsuń
  5. Powodzenia w dalszym załatwianiu wszystkich spraw :) Co do studiów i j, angielskiego, zgadzam się z Tobą w 100%. W moim przypadku pierwszy rok to mydlenie oczu, jak jest wspaniale i cudownie studiować, na drugim roku pod górkę, a teraz na trzecim to ledwo idzie strzymać :/ Byle do końca :D Może też się gdzieś w świat wybiorę ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a co ciekawego studiujesz w takim razie? :D

      Usuń
    2. Studiuję filologię angielską na NKJO, tak mam być nauczycielem xD

      Usuń
  6. Tempo ekspresowe! Rany, ale ci to wszystko idzie! :D Czy ty się czasem w czepku nie urodziłaś? :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Hehe, ale się zgrałyśmy :) ja dzisiaj też byłam z prawkiem i do odbioru mam w czwartek ^^ zaświadczenie od razu dostałam no a lekarza tak jak Ty mam w środę xD
    Buziaki :* ;))

    OdpowiedzUsuń
  8. Szczęście Ci sprzyja Martusia ! I słusznie, kto jak kto, Ty zasługujesz na pomyślny przebieg zdarzeń !

    Nie wierzę, że i Tobie tak szybko to zleciało ...

    Działaj dzielnie i aktywnie każdego dnia, żebyś nie musiała pakować walizek 2 godziny przed wyjazdem z domu na lotnisko ;p
    I tak jak piszesz, poświęć możliwie jak najwięcej czasu dla znajomych, aby nikogo nie pominąć, żeby każdy czuł się ważny i istotny dla Ciebie, bo te osoby potem i o Tobie będą pamiętać podczas Twojej nieobecności i zadbają o gwarancję dla Ciebie, że masz do czego i do kogo wracać.

    Trzymam kciuki i czekam na kolejne posty o przygotowaniach! Są jedne z najfajniejszych, bo owiane chyba największą z możliwych ekscytacją !

    :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwszy akapit - normalnie jakbym siebie czytala z ta roznica, ze ja nie bronilam sie :D. Ale wiem, co czujesz i to jest zajebiste :))

    Ja na miedzynarodowe prawko czekalam zawrotny jeden dzien :D.

    Powodzenia z ogarnianiem wszystkiego!

    OdpowiedzUsuń