środa, 12 marca 2014

Different Manhattan / Polish weekend

Zeszły tydzień był kolejnym pracowitym, gdy rodzice byli w rozjazdach, a tym samym bedtime przypadł mnie. Jednak, w czwartek okazało się, że cała rodzinka wyjeżdża na narty w góry, gdzie zostaną aż do niedzieli. Wtedy sobie pomyślałam: Było warto się napracować przez ostatnie kilka tygodni i poświęcić jeden weekend na babysitting by teraz móc mieć piękne 3 dni wolnego :-)

Gdy się dowiedziałam, że rodzinka wyjeżdża w czwartek, to myślałam, że będę skakać pod sufit, bo to oznaczało, że w spokoju będę mogła obejrzeć pierwszy odcinek Suits po dłuuuugiej przerwie <3

Tak oto zaczęłam swój dluuugi weekend :-)
Piątek rano był dość ... chaotyczny. Nastawiłam budzik na 7, choć mogłam spać do 7.30, bo byłam przekonana, że nie zdążę na pociąg o 8.11 z Chatham i po szybkim ogarnięciu się wybiegłam z domu. Dopiero w połowie drogi zdałam sobie sprawę, że pociągi w ciągu tygodnia odjeżdżają o 8.41, a nie o 8.11 jak w weekendy ... Mając ponad pół godziny wolnego poszłam sobie na śniadanie do mojej ulubionej cafe Beethoven :-)


bagel z cream cheese i ananasem, omnomonom :)
Zjadłam przepysznego bagla i ruszyłam w kierunku dworca i ... nagle dostaję telefon od hostki, czy moze mieć do mnie prośbę. Myślę sobie: cholera, kobitka dała mi 3 dni wolnego, coś jej się należy. Więc powiedziałam, że nie ma sprawy i słucham.
Okazało się, że zapomnieli zabrać kilku rzeczy z domu i zaraz ktoś to odbierze od nich z domu, więc mam to wystawić na ganek. Temperatura mi się podniosła, bo mimo tego, że dworzec jest jakieś 15 min od domu, to i tak nie uśmiechało mi się drałować pieszo z powrotem po te kilka rzeczy. Ale co miałam powiedzieć? Już się zgodziłam ... więc westchnęłam ciężko w głębi duszy i poszłam do domu. 
Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo przynajmniej wypiłam ciepłą herbatę i tak oto zaprawiona ostatecznie poszłam na pociąg o 9.41 :-)

Wyprawa do Nowego Jorku w piątek troszkę różniła się od tego do czego byłam przyzwyczajona. Mój kolega zabrał mnie na wycieczkę po 'innym Manhattanie' - dotarliśmy do najdalej wysuniętego na północ punktu Manhattanu, a następnie zrobiliśmy ogromne zakupy w polskiej dzielnicy - na Greenponcie (Brooklyn).

Trochę kolorów w zimny piatkowy poranek ...

Hudson river

Powinnam jeszcze wziąć czapkę :D
Potem przez 3 dni narzekałam na ból uszu, bo tak wiało...

A po drugiej stronie the Bronx ...

hej, jesteśmy wiewióreczki 

Takiego Manhattanu nie znałam.

To tak bardzo amerykańskie :D

Oh, jakaż to była przyjemność zobaczyć te wszystkie polskie napisy!

Biedronka i wszystko staje się jasne

Dobrze było zjeść w końcu cos polskiego :-)
Ja skusiłam się na rosół i pierogi z kapustą i grzybami,
a Adrian - sandwicha i pierogi z mięsem.

No i w końcu prawdziwy polski PĄCZEK.
A nie jakieś tam badziewne donuty z DD :P

To były udane zakupy.
Nakupowałam masę chleba, bo ten napompowany i sprzedawany w sklepach
jest po prostu nie do jedzenia.
Wiec wsadzilam kilka bochenkow do zamrazalki i codziennie biore sobie po kromce :D

Zdecydowanie ta czekolada stala sie moim numerem 1 !

Piątek minął bardzo szybko i nastała ... sobota!
Tak, w końcu nastał ten długo oczekiwany dzień, kiedy to Domi zapakowała się do swojego auta i przyjechała z CT do mnie. Przez cały poranek przygotowałam prawdziwe polskie jedzenie (od pierogów po sernik) i czułam się z tym świetnie, bo w końcu wiedziałam CO jem i naprawdę wyszło całkiem nieźle :-)
Domi przyjechała w okolicach 16, dokończyłyśmy przygotowania do kolacji i zaprosiłyśmy Annę by pokazać jej, czym jest prawdziwe polskie żarcie :D

W życiu nie ucieszyłam się tak bardzo,
gdy wyszła mi pyszna ogórkowa :-)

Artystka lepi pierogi

<3

Gdy dołączyła do nas Anna, to zaczełyśmy się zastanawiać, gdzie powinniśmy się wybrać. Problem był taki, że Anna ma 19 lat i nie dałoby rady wkręcić się do żadnego pubu, czy klubu (czyżby? :>). Dlatego też zmontowałyśmy ekipę i umówiłyśmy się z innymi operkami na bowling. 
Nazwijcie mnie evil, ale zaprosiłam kilku kolegów, bo uznałam, że im więcej ludzi, tym lepiej, ale to co zobaczyłam, to całkowicie przeszło moje oczekiwania. Nie wiem na czym to polega, ale część z operek chyba dawno nie widziało żadnego chłopaka, bo jak tylko pojawiali się na kręgielni, to się wręcz rzuciły w ich stronę, a my z Domi tylko patrzyłyśmy po sobie i zastanawiałyśmy, czy coś z nami jest nie tak i czy tylko my mamy z tego taki ubaw :D
Początkowo obawiałam sie, że może być troszkę sztywno, ale graliśmy prawie przez 2h i naprawdę świetnie się bawiliśmy!

No to czas na grę!

Oj przecież widać, że dwie szalone Polki :P

To był bodajże ostatni rzut przed końcem gry.
OK, godzina 22 i co dalej? Miałyśmy w grupie dwie osoby poniżej 21 roku życia, ale mimo to zdecydowaliśmy, że pojedziemy do irlandzkiego pubu w Morristown. W końcu, może nam się poszczęści z wejściem. Dotarliśmy na miejsce, ale oprócz naszych kolegów,  nie było nikogo. Poszłyśmy więc do DD by poczekać na dziewczyny, które tak strasznie się nakręciły, że wróciły do domu by ... się przebrać i jak w końcu się pojawiły, to były odstawione jak na sylwester z Polsatem na wrocławskim rynku. 
To była mniejwięcej moja reakcja na to co zobaczyłam:


Ale dobra, próbujemy naszych sił z wejściem do pubu. Cholera, przy wejściu stoi dwóch koksów i sprawdzają ID. No to mamy problem.
Czyżby? 
Jak Polak chce, to Polak potrafi, prawda? A jak jeszcze zbiorą się do kupy dwie Polski z nieograniczoną wyobraźnią, to ... UDAŁO SIĘ! Adrenalinka podskoczyła, ale w sumie też trochę o to chodziło :D
Wszyscy weszli do środka, a potem był już tylko guiness i szaleństwo przy muzyce live :)


Z pubu wyszłyśmy około 1, a do domu dotarłyśmy przed 2. Dodam jeszcze, że sobota była dniem, kiedy trzeba było przestawić zegarki o godzinę do przodu i przyznam, że to było najboleśniejsza zmiana czasu w moim życiu ... Śmiać mi się też chce, bo pamiętam, że dopiero co zmieniłam zegarek na czas zimowy we Włoszech ... kurczę, jakby to było wczoraj.

W niedzielę wybrałyśmy sie na wielki shopping. Najpierw pojechałyśmy do Livingstone, ale nic w sumie nie znalazłyśmy i odczułyśmy wtedy zmęczenie spowodowane ostatnią nocą. Dlatego po bezowocnych poszukiwaniach butów i ciuchów, potrzebowałyśmy zrobić sobie przerwę i poświadczam, że w końcu zjadłam prawdziwego hamburgera :-)

Te wielgaśne porcje mnie wykończą ...
Po lunchu pojechałyśmy spotkać się z Anną, z która pojechałyśmy malowniczą trasą do Morristown, gdzie znajduje się jeden z najwiekszych outletów w okolicy. Przyznam się bez bicia - wydałam praktycznie całą swoją tygodniówkę i były to najlepiej wydane pieniądze ever :D To niesamowite jak tanie są ciuchy, na które nie byłoby mnie stać w PL ze swoją dawną wypłatą ... 

w końcu mam porządne spodnie do biegania :D Za ile? za $ 20 ... Proszę Was.

Ta, wydałam całe $4 ... 

A to mój najulubieńszy zakup :-)
Nie jestem fanką kupowania markowych ciuchów dla samej marki.
Jednak, do biegania obiecałam sobie, że za swoje pierwsze zarobione pieniądze
ufunduję sobie porządny outfit.
Co ciekawe, zapłaciłam prawdopodobnie 3 mniej za wszystko niż musiałabym wydać
za to samo w Polsce. 

Polskie jedzonko, szaleństwo sobotniej nocy, shopping niedzielny i ... koniec weekendu.
Dlaczego to co dobre tak szybko się kończy? 

Dzisiaj już środa i jakoś leci :-)
Wczoraj kupiłam bilety do DC za całe $30 w dwie strony, więc jestem bardzo zadowolona z tego zakupu i już nie mogę doczekać się przyszłego weekendu. Na razie jestem na etapie szukania hosta na CS dla mnie i Domi, ale jakby ktoś miał nas możliwość przenocować, to będę zobowiązana!!!

W związku z tym, że te bilety kupiłam już późno w nocy, to potem totalnie nie mogłam zasnąć i byłam cały poranek myślami DAAAALEKO stąd. Faktycznie, nie dopilnowałam chłopca by pościelił łóżka i nie wyjełam mleka w szklance z lodówki, co zaowocowało uroczą rozmową z hostką, ale szczerze? Nawaliłam, zgadza się. Ale wiem też, że to nie była tragedia. Wszyscy przeżyli i wiem też, że więcej do tego nie dopuszczę (raz na 2 miesiące można pozwolić sobie na taki błąd, tak? :D) ... Ale tak czy siak - troszkę mnie już męczy ta ciągła perfekcja we wszystkim.
Nie zrozumcie mnie źle - mam bardzo dobrych hostów i nie chcę się stąd ruszać, ale ich sposobem na trzymanie tego wszystkiego w ryzach jest po prostu ogromny porządek i bardzo przestrzegany plan dnia, co czasami mi się nie udaje w 100%. Chociaż ostatni tydzień był naprawdę dobry, więc wręcz czekałam na coś, co się pojawi ciekawego ... 

OK, do weekendu jeszcze 3 pełne dni. 
Damy radę?
JASNE! Kto jak nie my ?!

Keep tight,
M

13 komentarzy:

  1. Zazdroszczę weekendu ;D
    a była taka możliwość, żebyś na przykład pojechała na narty z rodzinką?
    Lubię Twojee notki ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jej, dzieki Kasiu!
      Nie, raczej takiej mozliwosci nie bylo. A sama nie wiem, czy bym sie zgodzila, bo nie mam zadnego sprzetu (kurtki, czapki ...) + koszt wyposazenia nart i butow.

      Usuń
  2. bardzo lubie czytac jak opisujesz swoje zycie za wielka woda ;) a te ciuchy?!! jestem zazdrosna, takie tanie ;D pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tanie! Ale za to kosmetyki drogie jak cholera.
      Ciuchy tanie, bo dodatkowo w NJ nie ma podatku na ubrania :)

      Usuń
  3. Tak czytam twoje i powiem ci, ze masz strasznie upierdliwych tych hostow, czepiaja sie o wszystko i strasznie duzo pracujesz! fajnie, ze mimo tego masz o nich pozytywne zdanie i w ogole, takich aupair to ze swieca szukac :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha :D wiesz co ... to sa po prostu perfekcjonisci. Sa super w porzadku wobec mnie i moge sie z nimi dogadac, ale bywa stresowo, bo hostka jest no 'kobieta sukcesu' i nie przewiduje porazek :D
      ale daje rade!

      Usuń
  4. Będziesz w weekend w DC?:D Ja też się wybieram! Zdradzisz gdzie wyrwałaś takie tanie bilety? Ja właśnie kupiłam za $50:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no cos Ty !!!! Kiedy bedziesz?
      Ja wyjezdzam z Newark w sobote popoludniu (boltbus), a wracam megabusem do NYC we wtorek o 11.

      Usuń
    2. Ja też wyruszam w sobotę popołudniu, tylko że z NYC i potem wracam niestety w niedzielę wieczorem, bo w poniedziałek pracuję;)

      Usuń
    3. oo, to czadowo! Jedziesz sama, czy z innymi operkami? :)
      Gdzie będziecie nocować?

      Hej, to może uda się gdzieś spotkać w niedzielkę :-) A może nawet pozwiedzamy coś razem? Na razie za nic się jeszcze nie zabrałam, więc nie wiem co i jak, ale powinnam się ogarnąć przez weekend :D

      Usuń
  5. O kurczaki, chyba wiem, do kogo się przykleję jak będę chciała spędzić "polski weekend"! Laski, jesteście rewelacyjne :D Zazdroszczę Ci Martuś tego ciągłego ruchu i obiecuję sobie, że nie będę leżała do góry brzuchem jeśli trafi mi się wolny weekend kiedy będę w USA!! :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, ja juz sie nie moge doczekac jak przylecisz :)
      Nie ma mozliwosci lezenia do gory brzuchem w kazdy wolny weekend :D
      Ten weekend na pewno w polowie spedze w lozku i na skype, bo w koncu rownowaga musi byc :P

      Usuń
  6. W NJ nie ma podatku na ubrania?! To juz czuje gdzie chce być... haha wgl chce być na tym wybrzeżu, jakoś tak mnie bardziej ciągnie. Ah, uwielbiam Ciebie czytać i to wszystko oglądać. Trzymaj się :D

    OdpowiedzUsuń