wtorek, 22 kwietnia 2014

Easter in the USA

Święta, Święta i po Świętach.
Pierwsza Wielkanoc w moim życiu, której w ogóle nie odczułam. Nie zrozumcie mnie źle - Święta były w znaczeniu komercyjnym. Jak to w Stanach, kolorowe reklamy i dekoracje domów, prezenty i wyjazdy weekendowe. Jednakże, mimo tego, że nie jestem osobą głęboko wierzącą, to brakowało mi pewnych elementów Świąt. Przede wszystkim brakowało mi moich rodziców, z którymi prawdopodobnie kłóciłabym się, kto tym razem idzie święcić jajka i pewnie znowu byłabym to ja. Brakowało mi też moich najbliższych przyjaciół, a zwłaszcza jednej mnichowej duszy, z którą bym narzekała ile tym razem zjadłyśmy przez Wielkanoc. Brakowało mi też pewnego czeladnika, który swoim poczuciem humoru rozśmieszyłby mnie do łez nad kolorowymi pisankami.
Jednak, jestem tysiące kilometrów od domu i byłam świadoma, że teraz będzie inaczej, ale nie spodziewałam się, że w ogóle nie odczuję Świąt!
Jako, ze rodzinka wyjechała do ich domku na plaży już w piątek rano, stanęłam przed dość trudnym zadaniem zorganizowania CZEGOKOLWIEK w atmosferze świątecznej, gdyż moje ukochane polskie au pairki mieszkają teraz daleko ode mnie, a Anna wyjechała na Florydę, więc byłam saaama :D Ale - życie pozytywnie mnie zaskoczyło i świąteczny weekend okazał się przepiękną przygodą po piaszczystych plażach i górskich szlakach oraz polską kiełbasą na 'świątecznym stole' ;)
Ale od początku! Dzisiaj zasypie Was zdjęciami, obiecuję!

Sobota: Z samego rana wybraliśmy się z B. na plażę (Sandy Hook), gdyż były idealne warunki do surfowania choć było relatywnie chłodno w wodzie. Gdy B. oddał się surfowaniu, ja wzięłam aparat i przeszłam się na bardzo długi spacer po plaży, skąd widoczna była panorama na Manhattan.



a mi się tak strasznie śmiać chciało,
bo ci wszyscy surferzy wyglądali jak foczki :D



Ptactwo :-)

I w tle Manhattan ...

Ptactwo 2!




ależ zatęskniłam za swoim kudłatym przyjacielem :-(




oczywiście jeszcze nie zainwestowałam w klapki,
więc chodziłam na bosaka :D



 Niedziela: Rano zorganizowaliśmy śniadanie 'wielkanocne', ale dość ciężko było z polskimi produktami, więc jedyne co udało mi się dorwać był polski chrzan, dżem i kiełbasa :D Moja mama zrobiła mi uroczą niespodziankę i wysłała kartkę z koszulkami na jajka, więc zrobiliśmy też kilka pisanek.
Po śniadaniu wyruszyliśmy w Appalachian Mountains, najstarsze góry na kontynencie, na granicy ze stanem Pennsylvania. Zaczęliśmy szlakiem czerwonym - dość stromym i kamienistym, ale było warto. Widoki fantastyczne. Zeszliśmy szlakiem niebieskim, który był o wiele bardziej przystępny i zaprowadził nas do wodospadu, skąd już tylko kilometr dzielił nas od parkingu, do którego doszliśmy idąc wzdłuż rzeką.

pyszna kawa i jedzonko na pozytywne rozpoczęcie dnia
kiełbasa i pisanki muszą być :D
No to w drogę!

Oops, jest troszkę trudniej niż się spodziewałam.

Wdech i wydech. Piękna pogoda.
Totalny chill

Czas na małą refleksję.

W końcu w Stanach można natknąć się na wszystko.
Zwłaszcza na WĘŻE.





no i droga w dół ...


Czas pożegnać to niesamowite miejsce.



A jak ten tydzień? Jest dość nerwowo i pracowicie, bo rodzice w rozjazdach, więc dzisiaj czeka mnie bedtime. Trzymajcie kciuki! Poza tym, muszę z młodą jeździć na fizjoterapię, a z chłopcem na milion zajęć pozalekcyjnych, więc jest dużo jeżdżenia, ale za bardzo mnie to nie martwi. Bardziej mnie martwi jak dzisiaj przetrwamy w domu, bo nie ma żadnych dodatkowych zajęć, a od samego rana młoda daje mi do zrozumienia, że wstała lewą nogą. Ale damy radę! Życie to w końcu ciągła walka, tak? :D
AAA! W piątek pracuję tylko pół dnia, bo popołudniu wybieram się do Nowego Jorku, skąd biorę pociąg na Long Island, gdzie zaczynam kurs w koledżu :-) Już nie mogę się doczekać! Nie wiem, czy bardziej jestem podekscytowana faktycznym kursem, czy bardziej całą studencką otoczką, haha.

PS. Dzięki za wszystkie mejle i wiadomości na fejsie! Dzięki również za cynka, że mam zablokowane komenty dla anonimów - odblokowałam tę funkcję, więc spokojnie możecie pisać pod postami w razie pytań.

PS2: Dziękuję MK za najpiękniejszą pisankę świata! Wzruszenie razy miliard i mega uśmiech na twarzy :-)



Trzymajcie się dzielnie i 'poświątecznie' i 'przedmajówkowo',
Marta

14 komentarzy:

  1. idealnie spędzony weekend :-))))
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. O matko, ale on przystojny ! I jak super razem wyglądacie ! :D Mam nadzieję, że będzie z tego jakaś Love Story :D A węże.. <3 ile ja bym dała, żeby spotkać węża. Ale w Norwegii węże są nielegalne, więc podejrzewam, że dlatego się nie pokazują w miejscach publicznych :D A szkoda, bo bym je wszystkie chętnie adoptowała <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaaa uwielbiam Cię Patusia :D
      jak znajdę tu jakieś węża, który mnie nie połknie w całości, to wyślę już do PL, gdzie będzie na Ciebie czekał!

      Usuń
  3. Ja zawsze się obawiałam weekendów, bo tylko wtedy byłam z dwojga dzieciaczkami przez cały dzień, wtedy to dopiero dawali mi popalić :D a węże fajnie wygladaja na obrazku, w rzeczywistosci sie ich boje:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, dwójka dzieciaków ... Nawet nie masz pojecia jak świetnie Cię rozumiem :D
      ale przetrwamy!!!
      Śmieszna historia z tym wężem, bo przepełznął koło mnie i pierwsze co zrobiłam, to nie ucieczka, a ... wyciągnięcie aparatu :D

      Usuń
  4. Zakochałam się w panoramie Manhattanu z plaży tak bardzo, że nie umiem powiedzieć nic więcej. Powodzenia z bedtime i czekam niecierpliwie na relację z college'u :)

    OdpowiedzUsuń
  5. pięknie, prawda? *.* Jeszcze nieraz tam pewnie wrócę!

    haha, dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  6. pisanki urocze :)
    zupełnie Cię rozumiem, bo ja także świąt w tym roku niestety nie odczułam, a szkoda...

    pozdrawiam, no i powodzenia z dzieciakami!!!
    A.

    OdpowiedzUsuń
  7. jakim aparatem robisz zdjecia? świetne są! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te zdjęcia robiłam pożyczonym Canonem :-) dlatego w końcu wyszły niezłe!

      Usuń
  8. Też nie czułam świąt! Ale mi się to często zdarza ostatnio (czyt. przy każdych świętach...) Chyba zamiast przewodnika, to będę zwiedziała okolice NYC według twojego bloga, twoim szlakiem. Wynajdujesz cudowne miejsca! <3 Fajna plaża, u mnie nie ma fal (?!?!?!), ale czuć klimat głębin morskich.

    Buziiaaaaakiiiii (i może do zobaczenia niedługo ^^)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetne fotki :) Najlepsza ta ze strumykiem.

    OdpowiedzUsuń