poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Ticket / challenging week

Poniedziałek? Jaki poniedziałek, że niby 7 kwietnia? Niesamowite jak ten czas leci, a wydawało się, że poprzedni tydzień będzie wiecznością, a tu *puf* i nie ma.
Może to kwestia również tego, że pracowałam aż do sobotniego popołudnia i jakoś szybciej to zleciało. W sobotę spotkałam się z A. - polską au pairką, która okazało się, że mieszka dosłownie 2 domy ode mnie. Pech chciał, że dziewuszka kończy swój au pair year i przeprowadza się na kolejny rok w okolice Nowego Jorku. Szczęściara, ale z drugiej strony szkoda mi strasznie, że nie miałyśmy więcej czasu na wspólne hangouty w Chatham haha.

Wieczorem zorganizowałyśmy (całkiem spontanicznie) spotkanie z innymi au pairkami i gościem specjalnym (haha) w Morristown, gdzie dostałam swój pierwszy w życiu mandat :P Komizm sytuacji polega na tym, że szukałyśmy wolnego miejsca parkingowego, gdzie działałby parkomat i gdy w końcu znalazłyśmy oraz zapłaciłyśmy, to po powrocie zauważyłyśmy świstek papieru za wycieraczką pod tytułem 'improper parking' <3 Oczywiście, kasa to jedna sprawa, ale ja się bardziej przejmowałam tym jak zakomunikować to rodzince, ale jakoś dało radę i mam nadzieję, że w tym tygodniu zapłacę za ten nieszczęsny mandat :P

od lewej: Wojtek, Nathalie, Alicja, jo, Anna, Mayra


zrobię ksero i oprawię w ramkę.
Przynajmniej w ten sposób będę mieć fajną pamiątkę
(koncentrujemy się na pozytywach, taaaak?)
Niedzielę miałam wolną i z samego rana wybrałam się pobiegać. Bieg nie byle jaki, bo stuknęło prawie 17km :-) Czułam się po tym jak nowonarodzona! Troszkę się ogarnęłam w domu, poczytałam książkę i pierwszy raz od miesiąca zjadłam normalną zupę (tak tak, doceniajcie takie pierdółki w PL :P), a późnym popołudniem wybrałyśmy się z A. na spacer po jednym z rezerwatów, a potem zjadłyśmy dinner we włoskiej knajpce by zakończyć dzień spotkaniem z Anną na mrożonych jogurtach.
Dużo spacerów i dobrego jedzonka, świetne towarzystwo i przepiękna pogoda :-)






Wolne wolnym, ale dzisiaj poniedziałek i trzeba pracować. Dzień rozpoczął się nerwowo, bo hostka wróciła i tym samym jakoś automatycznie zrobił się kocioł w domu - nic nie było tak jak powinno :P No ale spoko, już się do tego przyzwyczaiłam :D Tak jak w tytule postu - mam strasznie dużo na głowie w tym tygodniu, a przede mną najważniejszy weekend w przeciągu ostatnich 3 miesięcy. Jednak, temu poświęcę osobną notkę w przyszłym tygodniu :-)

Trzymajcie za mnie kciuki, a ja wrzucam jeszcze kilka zdjęć z dzisiejszego spaceru, na który wybrałam się 'po drodze', gdy musiałam załatwić kilka 'biznesowych' (haha) spraw.
Buziaki,
M

OK, wszystko spakowane? No to w drogę!

kwiecień kwietniem, a natura wciąż śpi ...






7 komentarzy:

  1. 17 km!!! ;O zadziwia mnie jak można biegać dla przyjemności, i to taki kawał! masakra! :D za dwa miesiące planuję przebiec 10 km xd zobaczymy jak pójdzie, motywujesz mnie, od jutra zaczynam trening :D

    OdpowiedzUsuń
  2. uwierz mi, że najtrudniej przebiec 1km :D Ja się zbierałam do biegania bardzo długo ... Jeszcze 4 miesiące temu nie marzyłam by przebiec więcej niż 5km. Ba, wydawało mi się to awykonalne. Dla miszczuniów, a nie takich żółtodziobów jak ja.
    Jednak, nie ma rzeczy niemożliwych. Mam nadzieję, że uda mi się to udowodnić już w weekend :-)

    Haaa, POWODZENIA i melduj jak idzie! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG Marta zaszalałaś tymi 17km!!! :OOOO Ja zaczynam biegać dopiero (tzn jestem na etapie "szybkich marszy" bo wcześniej WCALE nie biegałam), mam nadzieje, że nie strace zapału i też kiedyś będę mogła się pochwalić takim biegiem! Dla chcącego nic trudnego! :D
    Dziwna ta pogoda u was, niby ładnie ale nie wygląda, żeby kwiatki kwitnłęy! A u nas już pączki puszczają ^^
    Docenie zupy polskie, przez te kilka dni będę jadła tylko zupy! haha, nie, to niestety niewykonalne (ale na obiad dzisiaj pomidorowa!:P)

    Trzymaj się cieplutko! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. wow 17km?! dobra jestes! ja tez nie moge sie zebrac do biegania ;) a te zdj bardzo ladne, jak bedzie wiosna to bedzie pieknie ;) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. 17 to dużo nawet jak dla pól Norwega jakim sie staje :D ale widoki masz przepiekne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Współczuję mandatu... Ale faktycznie, będzie jakaś pamiątka ;)
    Jeśli chodzi zaś o 17 km to mogę tylko powiedzieć działaj dalej!

    OdpowiedzUsuń
  7. wow, 17km to już bardzo duży dystans :) powodzenia w osiąganiu jeszcze wyższych wyników!

    OdpowiedzUsuń