OK, zanim przejdziemy do głównej części postu, to melduję, że mimo tego, że mojej hostki nie było w tym tygodniu w domu i musiałam się zmierzyć z bedtime, to z ręką na sercu przyznam, że to był bardzo dobry tydzień (może sprawka pogody), bo dzieci po prostu zaczęły ze mną współpracować. Przyznaję, że pierwsze dwa miesiące były szalenie trudne, bo dzieciaki były przywiązane do ich byłej au pairki, a śnieg za oknem nie nastrajał pozytywnie, to i ciężko było nam znaleźć porozumienie. Jednak, widzę jak bardzo ja się zmieniłam przez ten krótki czas (co nas nie zabije, to nas wzmocni, prawda?) i ile rzeczy się nauczyłam dzięki nim, a oni tym samym otwarli się przede mną. Dużo pracy przed nami, ale jest dobrze. Bardzo dobrze :-)
A poza pracą (podkreślam po raz enty: au pair to praca na pełen etat!) wszystko super się układa. Poznałam wczoraj fantastyczną au pair z PL, która jest tutaj już od roku i właśnie przeprowadza się na drugi rok do NY. Wiecie co jest niesamowite podczas podróży, czy przygód zagranicą? Że jak jest ten magiczny *click* z nowo poznaną osobą, to buzie się nie zamykają od opowiadania szalonych historii i od razu człowiek zapomina o wszelkich troskach i zaczyna myśleć o tym kiedy by znowu wyruszyć przed siebie ;-)
Kilka randomowych fotek z tego tygodnia i przechodzimy do rzeczy (no nareszcie chciałoby się pomyśleć ;) )
| wesoła twórczość mojego dziecka *and now eat!* |
| to tyle ile mogę pokazać na dziś :D to jest kontrolowany chaos! |
| w końcu można było wybrać na loooody *.* |
| wiosna - NARESZCIE! |
| A to moje trzecie dziecko. Na szczęście 'wypadki na dywanie' mamy już za sobą, więc nasza współpraca układa się calkiem nieźle :D |
OK. Przechodzimy do sedna.
Kochani, wiele osób, które planują wyjazd jako au pair na rok do Stanów, łamią sobie głowę nad tym kiedy jest najlepszy okres do wyjazdu. Podkreśliłam wyjazd do Stanów, a nie do jakiegoś europejskiego kraju, gdyż jak wiadomo - ten pierwszy wiąże się z ogromną ilością przygotowań, pracą papierkową oraz o wiele trudniejszym powrotem do domu jeśli ktoś chciałby wrócić wcześniej lub po prostu odwiedzić rodzinkę. Czy to dobry pomysł by wrócić na tydzień lub dwa do PL, to już inna kwestia. Zostawiam te rozważania Wam.
Zacznijmy od tego, kiedy wyjechać w kontekście zaczęcia nowego etapu życia. Czy warto wyjechać zaraz po maturze? A może poczekać do końca studiów - może po licencjacie, a może po magistrze? A może by tak wziąć dziekankę w połowie i pojechać?
Nie mam odpowiedzi na te pytania, bo jest to bardzo OSOBISTA kwestia i każdy sam powinien zadać sobie pytanie, czy jest się gotowym na ogrom wyzwań czekających za oceanem. Znam 19-letnie au pairki, które są tak świadome siebie i radzą sobie wyśmienicie, ale są też dziewczyny świeżo po maturze, które wracają po 2 miesiącach do domu, bo nie były w stanie udźwignąć ciężaru obowiązków oraz nowych wyzwań.
Jak ja to rozwiązałam? Sam pomysł o au pair narodził się jeszcze jak byłam w liceum, ale wiedziałam, że jestem stanowczo za głupia na to by wyjechać, a po drugie miałam dość dużo zobowiązań, które w ciągu kolejnych 3 lat zniknęły, a ja czułam się gotowa by wyjechać. Wiedziałam, że przez 3 lata zdobyłam wystarczająco dużo doświadczenia z dziećmi, byłam też dwa razy au pairką i bardzo mi się to podobało, a w dodatku spędziłam kilka miesięcy podróżując i pracując po Europie. Dostałam kilka kopów w tyłek, ale też poznałam fantastycznych ludzi i wykorzystałam couchsurfing na maxa.
Od samego początku miałam świadomość, co mnie czeka i jak wiele wyzwań na mnie czeka. Jak wiele błędów popełnię i z jaką pokorą będę musiała to przyznać jeśli chcę się czegokolwiek nauczyć.
No i pojechałam.
Mimo tego, że było mi trudno przez pierwsze miesiące, to wiem, że była to jedna z moich najlepszych życiowych decyzji. Mogę sobie tęsknić i mieć słabsze dni, ale w głębi duszy wiem jedno: wild hearts can't be broken :-).
Druga sprawa - kiedy wyjechać w ciągu roku? Czy lepiej jest zacząć w wakacje, a może przyjechać bezpośrednio pod koniec/na początku roku?
Na to też nie ma odpowiedzi. Każda au pairka ma inną opinię.
Ja przyjechałam na początku roku i uważam, że była to dobra decyzja. Osobiście jestem typem osoby, która najpierw przyjmuje ogromny ciężar na swoje barki, gdy jest zmotywowana i pełna energii, by stopniowo było łatwiej. Dlatego też na początku byłam trochę przygnieciona ilością obowiązków, a pogoda (najgorsza zima od lat) nie sprawiała, że było łatwiej. Ba, poznawałam wszystko, gdy wszędzie leżał zlodowaciały śnieg, było szaro i ponuro. A i tak uważalam, że jest pięknie.
Przetrwałam to wszystko, przetrwałam! Doszukiwałam się pozytywów we wszystkim, co tylko możliwe. Teraz jestem bardziej świadoma, co się dzieje wokół mnie.
Przyroda dopiero co zaczęła się budzić do życia i widzę jak pięknie robi się wokół nas, więc w momencie, gdy już mam dość i jestem zmęczona - idę na spacer i chcę nacieszyć się tym, gdzie jestem.
Podsumowując, zanim podejmiesz decyzję o wyjeździe - nie pytaj innych KIEDY. To jest Twój rok i nie uzależniaj swojej opinii od decyzji innych, ponieważ może dla nich to był odpowiedni czas, a dla Ciebie może wcale tak nie byc.
Zadaj sobie pytanie: jestem gotowa/y?
Masz wątpliwości? To dobrze. Popracuj nad tym.
Ale jeśli się utrzymują i wahasz się, zepchnij ten pomysł w czeluści podświadomości i wróć do tematu jak będziesz gotowa/y. Wtedy dasz sobie szansę na najpiękniejszy rok w USA :-)
Tyle misiaki, mam nadzieję, że Was nie zanudziłam na śmierć.
(ta deszczowa aura sprawiła, że jakoś mi się tak rozpisało)
Trzymajcie się i miłego weekendu (dla mnie pracowitego!),
M
Totalnie się zgadzam z tobą, Matruś! Mimo, że moje dupsko nadal siedzi e PL (jeszcze tylko troszkę!!), to i tak już teraz wiem, że całe operkowanie to kwestia INDYWIDUALNA i nie ma co patrzeć na koleżanki po fachu! Jesteś gotowa? Jedź! A jak nie, to rozpocznij przygotowania :)))
OdpowiedzUsuńU mnie w PL wiosna, mam nadzieje, że do USA też niedługo przyjdzie, bo nie zamierzam zaraz po przyjeździe lecieć kupować zimową kurtkę! :P
Fajnie, że o tym napisałaś, bo spotkałam się z takimi pytaniami, ale raczej ze strony osób, które chciały wiedzieć to ode mnie. Sama nigdy się nie zastanawiałam, kiedy będzie najlepszy czas, od dawna wiedziałam, że jadę i chcę jechać jak tylko zamknę wszystkie sprawy tutaj. To znaczy już niedługo :) Miłego weekendu! I więcej słońca życzę :) Aaaa z dzieciakami pewnie będzie już coraz lepiej! ;)
OdpowiedzUsuńZgadzam się z Tobą w 100 %! Ja do decyzji o byciu Au Pair za Oceanem ( dalej załatwiam formalńości) potrzebowałam trzech lat studiów, w tym czasie udało mi się być Au Pair dwa razy w Europie, spędziłam pół roku na Erasmusie i sporo podróżowałam . Do takiej decyzji trzeba dojrzeć a to sprawa indywidualna :) powodzenia w dalszej realizacji marzeń!
OdpowiedzUsuńSuper post! :)
OdpowiedzUsuńKażdy musi poczuć,że jest gotowy. A jak,po co,czemu i dlaczego to sprawa mega indywidualna.
Miłego chillowania <3
Dziewczyna dobrze prawi! :)
OdpowiedzUsuńKażda z nas musi mieć własny rozum, bo dla każdej co innego jest dobre - tak samo, jak jedna jest szczęśliwa u danej rodziny, w danym miejscu nie znaczy, że inna też by była.
Ps. Jestem zakochana w Twoich blond włosach *.*
Faktycznie rozbudowany post ;)
OdpowiedzUsuńTwoje słowa kojarzą mi się nie tylko z tym o czym napisałaś, ale również z wieloma innymi wyzwaniami przy których stawiamy sobie pytanie "kiedy?"
Kiedy pójść do pracy
Kiedy wynająć mieszkanie
Kiedy założyć własną firmę....
I również jestem zdania, że nie kiedy, lecz czy jestem gotowy/ gotowa na to co mi się marzy i chcę zrealizować. :-)
Pozdrawiam mega pozytywnie