wtorek, 13 maja 2014

Mother's Day / Point Pleasant Beach

Każdego tygodnia, dokładnie w poniedziałek rano, punkt 6:30 idę do góry i spotykam moją hostkę, która szybko omawia ze mną schedule, na co odpowiadam 'jesus, time flies! It is Monday again!'. Teraz powinna nastąpić puenta (czyt. nieoczekiwane zakończenie; ew. morał), ale wczoraj odbyło się to dokładnie według podanego scenariusza.

Pomimo tego, że początkowo planowałam wybrać się do Connecticut i tam spędzić dwa dni, to z przyczyn technicznych musiałam spontanicznie wymyślić coś innego. Ten tydzień był dość hmm - dziwny. Ani zły, ani dobry. Po prostu dziwny. Jako, że moja dziewczynka znowu zrobiła się sassy, grumpy oraz cranky i cokolwiek bym jej nie powiedziała bądź nie zrobiła, to wszystko ją irytuje. Dlatego też, tęsknie wyczekiwałam piątku i weekendu. W piątek wieczorem, gdy okazało się, że niemożliwym stanie się wyjazd do CT, napisała do mnie Anna, czy nie miałabym ochoty wybrać się z dziewczynami do Morristown by się troszkę wyluzować.
Początkowo byłam oczywiscie TAK (w końcu czas zaszaleć), ale im bliżej było 22, tym coraz bardziej chciałam zostać zawinięta w cieplusią kołderkę i spać. Jednak, Anna skwitowała mojego lenia: będę za 5 min i pojechałyyyśmy. W rezultacie spędziłam bardzo fajnie czas z drużyną meksykańsko-włoskich operek, wytańczyłam się za wszystkie czasy i faktycznie udało mi się wyluzować.

Sobotę przywitałam z ogromnym uśmiechem na ustach, bo pierwszy raz od prawie 6 tygodni, obudziłam się w swoim wygodnym lóżeczku w dzień wolny. W związku z moim schedule oraz tym, że w praktycznie każdy wolny weekend gdzieś wyjeżdżałam, to po prawie 1.5 miesiąca potrzebowałam pospać sobie dłużej niż do 5.55 :-) Zafundowałam sobie leniwe śniadanie, poszłam pobiegać (a było to sporym wyzwaniem, bo nadeszla fala upałów), as popołudniu doszłam do wniosku, że czas się trochę uspołecznić i wybrałam się na Neighbors z dwoma operkami z Niemiec. Udałyśmy się do jednej z sieciówek, która nawet w jednej milionowej nie umywa się do naszego heliosa, czy cinema city. Salki są wręcz klaustrofobiczne, a fotele, które zdają się pamiętać jeszcze wojnę secesyjną, ustawione są praktycznie poziomo. W dodatku już drugi raz zdarzyło się, że podczas filmu nie byłam w stanie nic usłyszeć, bo film za ścianą okazywał się być głośniejszy.
Swojego czasu myślałam, że katowicki Kosmos jest już przestarzały - po tym doświadczeniu dochodzę do wniosku, że cena jaką trzeba zapłacić za bilet w NJ to około (10-11.5 dolarów) jest totalnie nieadekwatna do jakości usługi. Mam nadzieję, że opinię zmienię, gdy następnym razem wybierzemy zupełnie inne kino w nowym mieście :) A jeśli chodzi o film, to na pewno nie jest to humor najwyższych lotów, ale jeśli ktoś potrzebuje się pośmiać i odmóżdżyć - polecam! Podsumowując -było bardzo sympatycznie, a wieczór zakończyłyśmy włoskim jedzeniem i lodami.

Po powrocie do domu w okolicach 20.30 wpadłam na swojego chłopca, który uznał, że nic nie kupił swojej mamie. No to zapakowałam go w auto i pod pretekstem zakupienia zeszytu pojechaliśmy do sklepu. Mały był w takim pośpiechu, ze nawet nie założył adidasów, a przywdział długie białe skarpety i kuboty :D Zaczęłam się tak śmiać, że aż mnie brzuch rozbolał, a gdy się zapytał, dlaczego mnie to tak rozśmieszyło, to uznałam, że jeszcze brakuje mu plastikowej tasi i byłby Polak w 100%.
Kupiliśmy co mieliśmy kupić i wróciliśmy do domu. Wszystko odbyło się bez problemów.
Gdy powiedział 'dobranoc' hostce, która siedziała ze swoim znajomym w kuchni, to powiedziała, że wie, co zrobiłam i mimo tego, że to był mój czas off, to zaoferowałam pomoc i bardzo to docenia. Ja uznałam, że nie mam totalnie pojęcia o co chodzi i że zeszytu nie znaleźliśmy :-) Ponadto, jako, że w moim pierwszym tygodniu hostka natchnęła mnie do biegania i pomogła mi przygotować plan pod pół maraton, tym samym teraz ja zmobilizowałam ją byśmy razem wystartowały we wrześniu :-) Tak więc proszę Państwa, jak nic nie ulegnie zmianie - za 4 miesiące kolejny maraton i to z hostką lol!

W sobotę wieczorem pojawiła się również operkowa inicjatywa wyjazdu na plażę, którą jak najbardziej poparłam, bo kurczę - ma być 30C i tak się fajnie złożyło, że większość dziewczyn miała w niedzielę wolne. W rezultacie, o godzinie 10 rano w niedzielę wyruszyłyśmy dwoma czerwonymi jeep'ami na Point Pleasant Beach, gdzie siedziałyśmy caaaały dzień. Oczywiście, pierwszy burak zaliczony :D

no to w drogę!
od prawej - Anna, ja, z tyłu - Fede i Mayra.
Podróż samochodem okazała się jakieś 3-4krotnie tańsza
 i szybsza od standardowego pociągu
no nareszcie można odpocząć :-)

Lilly i Anna
no to pierwsze opalanie w tym sezonie!

jakby komuś za mało było słodyczy ...

deptak prawie jak we Władysławowie :D

ktoś chce wygrać ... świnkę?




wzruszające ... części skorupiaków zawsze mnie wzruszały i skłaniały do refleksji ... :P





A jak się zapowiada ten tydzień? Całkiem w porządku. Hostka nigdzie nie wylatuje, więc mam wieczory dla siebie. Gdy odwiozłam dzieciaki do szkoły i przebiegłam swoje 4 mile, to postanowiłam, że warto skorzystać z pięknej pogody i wybrałam się na małą wędrówkę po Loantaka Reservation - w końcu natura obudziła się do życia!

o jezusie, jak gorąco!


twarzy nie ma co pokazywać, to chwalę się kolanami lol





sówka jak z Harrego Pottera, serio!

czas na małą przerwę, w końcu au pair, to też człowiek!
Dzisiaj poszłam na lunch z dziewczynami i okazało się, że jedna z operek (która jest tutaj już 2 lata i jest chyba najsympatyczniejszą Brazylijką świata) wzięła ślub! Generalnie, wszyscy wiedzieli o tym, że się zaręczyła, ale nikt nie miał pojęcia o ślubie! Pomimo tego, że zrobiła to tylko dla papierka za radą prawnika, by móc teraz starać się dalej o pozostanie w Stanach, to i tak było to dla nas ogromnym szokiem. W przyszłym roku odbędzie się za to normalny ślub - ceremonia w iście brazylijskim stylu.

W czwartek jest cluster meeting, na który każda operka zobowiązała się przygotować coś ze swojego kraju. Ja postanowiłam upiec jakieś ciasto, więc trzymajcie kciuki bym w tym pomyśle wytrwała :D W piątek odbywa się Annual Au Pair Meeting w Nowym Jorku, na który oczywiście się wybieram i jeśli są tu jeszcze jakieś operki, które zmierzają w stronę Wielkiego Jabłka w sobotę -  dajcie znać! :-)

Podsumowując, tydzień obfitujący w różne ciekawe wydarzenia i spotkania. Jakoś to zleci do weekendu ... w końcu już wtorek!

buziaki,
M

7 komentarzy:

  1. nazwa Garden State jednak bardzo pasuje do NJ ;-) Wędrówki po tamtejszych rezerwatach i parkach sa cudowne ,zwłaszcza jak przyroda obudzi się do życia :) Nie wiem jak daleko masz do Ramapo Reservation, ale polecam Ci go bbbaardzo :):) PS: Mega warkocz:D też chce taki :D

    OdpowiedzUsuń
  2. W takim razie hostka musi być naprawdę fajna :)
    Ciesze się, że doświadczasz tylu wspaniałych rzeczy i czerpiesz z nich taką radość! :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Napiszesz kiedyś coś więcej o swoich relacjach z hostką? Bo wcześniej odniosłam (może mylne) wrażenie, że nie są najlepsze, a teraz wręcz przeciwnie :) Dla mnie jako przyszłej au pair to bardzo interesujące.
    Zazdroszczę plaży u nas jeszcze trochę za zimno :( W ogóle u was są aż takie różnice pogodowe, od razu z mrozów zrobiły się upały?
    Pozdrawiam, trzymaj się ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje relacje z hostką? W porządku, następnym razem coś o tym więcej napiszę. Po prostu wydawało mi się, że nie jest to zbyt porywający temat ;>

      Tutaj albo szorty albo kurtki zimowe :P wczoraj był skwar, dzisiaj zimno w mojej piwnicy jak w psiarni i to nie za sprawą klimatyzacji, a pogorszenia się pogody grrr.

      Buziaki i dzięki za komentarz!

      Usuń
  4. Musisz koniecznie zmienić kino! U nas w hrabstwie Bergen mamy fotele, które bujają się w jaką stronę chcesz, a są tak wygodne, że da się w nich zasnąć na naprawdę ciekawym filmie, a sale choć małe to czyste, schludne i dźwięk niesie się tak, iż wszystko słychać.
    Polecam także kina na 8 Ave i 42 Street!

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja to zawsze wchodze i sie ciesze, ze masz takie szczesliwe zycie :) suuuuuuuper!! Usciski ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Przed przyjazdem do USA nie spodziewałam się, że plaże w północnej części Wschodniego Wybrzeża są takie ładne. W połączeniu z soczystą zielenią wiosny to chyba najpiękniejszy okres na wycieczki! Korzystaj z tego! :)

    OdpowiedzUsuń