Coney Island
Gdy zajrzałam do swojego schedule w niedzielny wieczór i zobaczyłam
'Marta Sat-Sun off' to na mojej twarzy pojawiła się dosłownie tęcza :-) Szczęśliwym zbiegiem okoliczności okazało się, że Domi i Nadia moją również wolne, więc postanowiłyśmy, że czas w końcu zaszaleć i trochę odpocząć. Początkowo miałyśmy wybrać się na Festival of Colors, ale Domi zasugerowała Coney Island i doszłyśmy do wniosku, że warto skorzystać z pięknej pogody i wybrać się na Brooklyn.
Umówiłyśmy się w okolicach 9 rano na śniadanie w Tick-Tock diner przy 34th Str (śmiać nam się chciało, bo uzmysłowiłyśmy sobie z Domi, że przy każdym spotkaniu zawsze zahaczamy o jakieś diner), gdzie scrambled/fried eggs wraz z naleśnikami i pancake'sami oraz kawą dodały nam energii na cały dzień. Wsiedliśmy w metro linii D i zafundowaliśmy sobie najdłuższą podróż metrem wszech czasów. Jechałyśmy również z Adrianem, który przespał praktycznie całą drogę, która zajęła prawie godzinę.
Jednak, warto było tyle wysiedzieć w śmierdzącym pociągu, gdy w końcu zobaczyłyśmy 'Coney Island'.
 |
| A. czekający na swoje nalesniki oraz N. z zaserwowanym już śniadankiem |
 |
| dwie modelki z żarcieeem |
 |
| no nareszcie, Coney Island! |
 |
| Surf Av zawsze spoko |
 |
| od samego patrzenia na liczbę '69' odechciało mi się hot-dogów do końca życia |
 |
| z serii 'głupie miny', a potem coś się wybierze sensownego :D |
 |
| promenada :-) |
 |
| promenady ciąg dalszy |
Najpierw wybraliśmy się na plażę, gdzie troszkę posiedzieliśmy i porobiliśmy zdjęcia, a następnie przeszliśmy się na krótki spacer. Rozmawiałam z Adrianem, który streścił mi pokrótce historię Coney Island, gdzie absolutnie nie można znaleźć hotelu. Spytałam się -
hej, dlaczego? Przecież to zupełnie nielogiczne. Jest plaża, luna park ... ludzie chcą spędzić tutaj czas. Dlaczego ktoś miałby na tym nie zarobić?
Okazuje się, że na Coney Island znajduje się bardzo dużo mieszkań dla najbiedniejszych i jeśli by się skusić o oddalenie od plaży o jakieś 2-3 mile, to prawdopodobnie byśmy nie wrócili w całości (zwłaszcza w nocy). Na nasz 'mysłowicki' slang (a zwłaszcza ten janowski) - wyobraźcie sobie ogromne bloki o charakterze 'meksyku', które górują nad plażą. Jest to dość paradoksalne, bo piękna plaża kontrastuje z odrapanymi wieżowcami dla najbiedniejszych. Ale faktycznie, widoczki z plaży na ocean - przepiękne.
 |
| właśnie duszę Domi! |
 |
| pięknoty! |
 |
| uwielbiam to zdjęcie! |
 |
| właśnie te 'familoki' miałam na myśli ... |
Po krótkim spacerze udaliśmy się do Luna Parku. Kilka dni wcześniej wykupiliśmy kupony na grouponie i tym samym mieliśmy nieograniczoną ilość przejazdów na różnych atrakcjach przez 4h. Przyznam szczerze, że dawno się tak dobrze nie bawiłam :-)
 |
| ale na początek iced coffee! |
 |
| let's get the party started |
 |
przyznam szczerze, że po zafundowaniu sobie jazdy na tej atrakcji, wywróciło mi się w żołądku. |
A co potem? To co kocham w NYC to fakt, że można spróbować wszystkiego w kwestii kuchni. Oj tak, znacznie zgłodnieliśmy i postanowiliśmy, ze znajdziemy coś w Greenwich Village. Wybraliśmy się więc do restauracji brazylijskiej, a potem na długi spacer na Time Square, gdzie się rozdzieliliśmy. Domi z Nadią poszły w dwie strony 42th St, a ja wraz z Adrianem na Penn Station, gdzie Dover train o 8.11 zawiózł mnie do domu.
Tak na marginesie, doszłam do wniosku, że niby au pair zarabia tak mało itp itd, ale jedno jest pewne - każda z nas może sobie pozwolić na to by spróbować nowej kuchni. W PL mimo tego, że miałam 'stały' dochód, to zawsze żal mi było wydać troszkę więcej by móc spróbować czegoś nowego. A tutaj? Jest tyle ciekawych miejsc i naprawdę przystępnych cen, że żal nie wydać tych dodatkowych max $15 by móc spróbować nowej kuchni, czy napić się czegoś egzotycznego. Oj, za to kocham NYC.
 |
| Nadia - smakowało? Bo pomidorki były całkiem dobre :D |
Postanowienia
Już za niedługo miną 4 miesiące od mojego przylotu fiu-fiu. Kiedy to zleciało? Za niedługo zawieszę bloga, bo miną już 12 miesięcy, a ja wrócę do domu hehe.
W kwestii postanowień, ogłaszam wszem i wobec (żeby się również zmotywować), że przechodzę na zdrową stronę mocy i koniec z junk foodem oraz słodyczami. Racjonalne odżywanie i mam nadzieję, że do wakacji spalę te wszystkie hamburgery :D
Sugestie
Kochani, to prośba do Was.
Czy jest coś o czym chcielibyście przeczytać na temat Stanów/programu au pair/realiów życia jak au pair? Mam w wersjach roboczych zapisane milion postów o różnej tematyce, ale coś nie mogę się zdecydować by coś opublikować. Czekam na Wasze komentarze i jeszcze raz, serdecznie dziękuję za wszystkie mejle i wiadomości na fejsie. Cieszę się, ze mogę pomóc i mam nadzieję, że i Wasz rok będzie udany :-)
Keep tight,
M
Co do jedzenia - było pyszne, ale to Domi wybrała najlepsze zarcie :D I MOJE KOSZTOWAŁO 19$ WIĘC NIE KŁAM, ŻE MAX 15 :P Chciałam też się doczepić o prawa autorskie co do mojej osoby na tym zacnym zdjęciu... ale też mi sie ono podoba, więc je sobie ukradnę (tak, jakbyś mi go wcale nie wysłała :P )
OdpowiedzUsuńDo następnego! I oby częstego <3
haha, oszacowałam średnią cenę :D
Usuń<3
Rany, chce skoczyc ze spadochronu i zrobic zdjecia z najwyzszego budynku w Dubaju i nie robi to na mnie wrazenia, ale jak widze wszelkiego rodzaju karuzele to mi sie slabo robi :D weeeeeeeird! :D ale Ty pieknie wygladasz :)!!! I ide cos zjesc bo otwieranie Twojego bloga zaraz po przebudzeniu grozi skrerem kiszek :D czy cos takiego ;D ;*
OdpowiedzUsuńto z tym spadochronem, to czekaj na mnie :D
Usuńczemu skret kiszek? :D haha
buziaki!
Mnóstwo atrakcji i jeszcze więcej uśmiechu :-)
OdpowiedzUsuńTen post aż bije pozytywną energią.
a Twoje komentarze jak zwykle mega pozytywne :)!
UsuńO matko jak fajnie wam zazdroszczę!
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że za 3-4 miesiące i ja się dostanę do Stanów jako Au Pair aaaa! Wesołe miasteczko MEGA MEGA MEGA!
Pozdrawiam ciepło
A!
masz nadzieję, czy już pakujesz walizki? :D
Usuńhej:) powiedz mi czy Ty DS2019 podpisywalas dopiero w ambasadzie/konsulacie??
OdpowiedzUsuńi a czy SEVIS to jest ten druk z ta oplata $35?? z gory dziekuje ::)))
UsuńNie, ds podpisałam zaraz po dostaniu formularza z agencji :) Tak, sevis jest opłacony przez agencję i również dostaje się kwitek.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :-)
Ach te "familoki" :D Nawet u nas takich "ładnych" nie ma xD Karuzele, wesołe miasteczka to nie dla mnie w zupełności, ale latać samolotem to mogłabym do upadłego i skokiem ze spadochronem też bym nie pogardziła :D
OdpowiedzUsuńPozdrowienia ze słonecznego, ale ciut chłodnego Śląska <3 ;)
Czesc :-) jakie dokumenty sa wpinane do paszportu razem z wiza ?
OdpowiedzUsuńWiza zostaje 'przyklejona' na ostatnie strony w paszporcie, a do tego miałam przypięty sevis i ds form :-)
UsuńWpięli również małą żółtą karteczkę z informacją, że mam mieć świadomość, że wiza nie jest równoznaczna z akceptacją wjazdu na teren Stanów Zjd :D no i każdy celnik sprawdzający mój paszport się irytował tym, że musi cały czas to odczepiać, bo wpięli to na pierwszej stronie :P
Boze, uwielbiam parki rozrywki! :D
OdpowiedzUsuńjak czytam Twojego bloga to rośnie we mnie apetyt na Stany ;D
OdpowiedzUsuń