środa, 18 lutego 2015

Travel month (4): Nevada - Las Vegas

19 - 20 stycznia 2015  Las Vegas

19 stycznia
5 rano. Anna i Marta przybywają do Las Vegas. No i co my mamy zrobić? Jesteśmy na dworcu autobusowym (oddalone od wszystkiego), mega zmęczone i zupełnie zdezorientowane, gdyż nasz check-in w hotelu miał się zacząć dopiero o 15, a transport publiczny zdawał się nie być zbyt przyjazny pod kątem rozkładu o tak wczesnej porze. Czułyśmy się jakby nie było planu wyjścia – tylko zimna ławka na dworcu i bezdomni, którzy zdawali się być naszym jedynym towarzystwem.
Jednak, po godzinnej drzemce, wzięłyśmy się w garść i postanowiłyśmy działać. O 6 rano złapałyśmy taksówkę, która zabrała nas pod Palace Station, który miał się stać naszym azylem na kolejne dwa dni. Ku naszej uciesze, okazało się, że taksówka nie była wcale taka droga – zapłaciłyśmy $10 na głowę (włączając w to napiwek). Podchodzimy do rejestracji i słyszymy pytanie ‘Are you here for the check-in?’, a my potrząsamy głowami z nadzieją, że uda się nagiąć zasady i otrzymamy klucze do pokoju ponad 8h przed faktycznym check-in’em. Cholerka, udało się! Dostajemy klucze i bierzemy windę na 15 piętro.

Hotel okazuje się OGROMNY. Kasyno, kompleks basen-siłownia, ponad 1700 pokoi. Nasz pokój to istny luksus, a widok z okna – marzenie. Przecieramy oczy z niedowierzania. Czy naprawdę udało nam się zabukować noc w tym niesamowitym hotelu za ledwie $35 na osobę? YES!!!!!

Tak więc. Była drzemka, siłownia i śniadanie. Udałyśmy się na I piętro, gdzie znajdował się bufet, za który zapłaciłyśmy $8 za osobę - zjadłyśmy pożywne śniadanie, a na lunch zapakowałyśmy sobie kanapki. Dzięki temu udało się za tą sumę zorganizować dwa posilki. Odpoczęłyśmy i nacieszyłyśmy się, że w końcu mamy swoją własną przestrzeń. Wierzcie mi, po 10 dniach ‘surfowania’ i spania u kogoś, miło było w końcu być w swoim własnym pokoju.

Zrobiłyśmy mały research i okazało się, że jeśli weźmiemy autobus lokalny (zaledwie 10min spacerkiem od naszego domu), to dotrzemy pod sam znak ‘Welcome to Fabulous Las Vegas’ za jedyne $2 zamiast płacić $6 za autobus, który jest najbardziej popularny wśród turystów, zmierzających na Strip.

Zaczęłyśmy od południowej części Strip'u (Las Vegas Blvd) i LV sign, który jakoś niespecjalnie przypadł mi do gustu. Za to zupełnie pochłonęła mnie energia Strip’u, gdzie każdy kolejny hotel zdawał się być bardziej majestatyczny i wypasiony od poprzedniego. Moim ulubieńcem był Ceasar’s Palace, a Anny – Bellagio, gdzie obejrzałyśmy pokaz fontann, który był fantastyczny !!! Cały spacer zajął nam ponad 6h i po powrocie do hotelu, poszłyśmy spać (ale czad co? Być w Vegas i iść spaść przed północą bez jakichkolwiek szaleństw :P).

Pokój numer 1501 - home, sweet home? (at least temporarily!) 

Widok z naszego okna - widzimy Stratosphere


a to już lobby

casino - uwaga, już od godziny 9 rano siedzieli tam 'stali bywalcy',
których należy rozumieć jako stare babunie z papierosem w ustach i drinkiem,
przepitych (bądź po ciężkiej nocy) 'dżentelmenów' i tego typu elity.






















Przepyszne gelato z Bellagio <3
(to jest mała porcja! A ledwo potrafiłyśmy to zjeść we dwie)









20 stycznia 2015
Wyspać się. Cel nadrzędny.
Potem check-out o 12. Ogarniamy swoje sprawy, zwiedziamy Stratospherę.
Bierzemy dwa autobusy na dworzec Greyhound’a. Zero problemów.

Czas na Arizonę.

zaczynamy od śniadania
(piszę to 3 tyg po powrocie ze Stanów i usycham z tęsknoty za bekonem :( )

a to jakże paskudna kanapka, gorąca czekolada i granola bar
w formie 'kolacji' przed odjazdem autobusu.

Opuszczamy Miasto Świateł.
Goodbye Las Vegas. Welcome Arizona. 

6 komentarzy:

  1. Wzięłyście ślub w Vegas? Bo widziałam na zdjęciu jakieś oświadczyny :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Od 9:00 rano? Naprawdę muszą mieć mnóstwo czasu i być zdesperowani ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Martus! czytam, czytam! Az mi lezka sie w oku kreci jak czytam o TM <3 marzenia sie spelniaja i jestesmy na to dowodem!!! ciesze sie ogromnie, ze mialas udany miesiac :) czekam na reszte relacji! Plus sciagne pozniej sobie od ciebie co i gdzie zobaczyc, plus hotel w LV, 35$ za noc?! Musisz mi koniecznie powiedziec czy to byl jakis groupon, czy jakies znizki, czy rzeczywiscie tak tanio :D Rozumiem, ze na os, czyli za pokoh 70$, ale to i tak bardz dobra cena!!!!

    buziaki zza oceanu!!! (ale to dziwnie pisac, o matko!!!!) <3 :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buziaki zza oceanu również haha <3

      Nie ma sprawy, służę pomocą. Jak skończę opisywać cały travel month, to zrobię zestawienie kosztów.

      Wszystko jest relatywnie tanie JEŚLI zabukujemy wszystko od 2-3 miesięcy z wyprzedzeniem :)

      Usuń