19 - 20 stycznia 2015 Las Vegas
19 stycznia
5 rano. Anna i
Marta przybywają do Las Vegas. No i co my mamy zrobić? Jesteśmy na dworcu autobusowym (oddalone od wszystkiego), mega
zmęczone i zupełnie zdezorientowane, gdyż nasz check-in w hotelu miał się
zacząć dopiero o 15, a transport publiczny zdawał się nie być zbyt przyjazny
pod kątem rozkładu o tak wczesnej porze. Czułyśmy się jakby nie było planu wyjścia – tylko zimna
ławka na dworcu i bezdomni, którzy zdawali się być naszym jedynym towarzystwem.
Jednak, po
godzinnej drzemce, wzięłyśmy się w garść i postanowiłyśmy działać. O 6 rano
złapałyśmy taksówkę, która zabrała nas pod Palace Station, który miał się stać
naszym azylem na kolejne dwa dni. Ku naszej uciesze, okazało się, że taksówka
nie była wcale taka droga – zapłaciłyśmy $10 na głowę (włączając w to napiwek).
Podchodzimy do rejestracji i słyszymy pytanie ‘Are you here for the check-in?’,
a my potrząsamy głowami z nadzieją, że uda się nagiąć zasady i otrzymamy klucze
do pokoju ponad 8h przed faktycznym check-in’em. Cholerka, udało się! Dostajemy
klucze i bierzemy windę na 15 piętro.
Hotel okazuje się
OGROMNY. Kasyno, kompleks basen-siłownia, ponad 1700 pokoi. Nasz pokój to istny
luksus, a widok z okna – marzenie. Przecieramy oczy z niedowierzania. Czy
naprawdę udało nam się zabukować noc w tym niesamowitym hotelu za ledwie $35 na
osobę? YES!!!!!
Tak więc. Była
drzemka, siłownia i śniadanie. Udałyśmy się na I piętro, gdzie znajdował się bufet, za który zapłaciłyśmy $8 za osobę - zjadłyśmy pożywne śniadanie, a na lunch zapakowałyśmy sobie kanapki. Dzięki temu udało się za tą sumę zorganizować dwa posilki. Odpoczęłyśmy i nacieszyłyśmy się, że w końcu
mamy swoją własną przestrzeń. Wierzcie mi, po 10 dniach ‘surfowania’ i spania u
kogoś, miło było w końcu być w swoim własnym pokoju.
Zrobiłyśmy mały
research i okazało się, że jeśli weźmiemy autobus lokalny (zaledwie 10min
spacerkiem od naszego domu), to dotrzemy pod sam znak ‘Welcome to Fabulous Las
Vegas’ za jedyne $2 zamiast płacić $6 za autobus, który jest najbardziej
popularny wśród turystów, zmierzających na Strip.
Zaczęłyśmy od południowej części Strip'u (Las Vegas Blvd) i LV sign, który jakoś niespecjalnie przypadł mi do gustu. Za to zupełnie
pochłonęła mnie energia Strip’u, gdzie każdy kolejny hotel zdawał się być
bardziej majestatyczny i wypasiony od poprzedniego. Moim ulubieńcem był
Ceasar’s Palace, a Anny – Bellagio, gdzie obejrzałyśmy pokaz fontann, który był
fantastyczny !!! Cały spacer zajął nam ponad 6h i po powrocie do hotelu,
poszłyśmy spać (ale czad co? Być w Vegas i iść spaść przed północą bez
jakichkolwiek szaleństw :P).
| Pokój numer 1501 - home, sweet home? (at least temporarily!) |
| Widok z naszego okna - widzimy Stratosphere |
| a to już lobby |
| Przepyszne gelato z Bellagio <3 (to jest mała porcja! A ledwo potrafiłyśmy to zjeść we dwie) |
20 stycznia 2015
Wyspać się. Cel
nadrzędny.
Potem check-out o
12. Ogarniamy swoje sprawy, zwiedziamy Stratospherę.
Bierzemy dwa
autobusy na dworzec Greyhound’a. Zero problemów.
Wzięłyście ślub w Vegas? Bo widziałam na zdjęciu jakieś oświadczyny :D
OdpowiedzUsuń'ślub' :D
UsuńOd 9:00 rano? Naprawdę muszą mieć mnóstwo czasu i być zdesperowani ;)
OdpowiedzUsuńbardzo zdesperowani !
UsuńMartus! czytam, czytam! Az mi lezka sie w oku kreci jak czytam o TM <3 marzenia sie spelniaja i jestesmy na to dowodem!!! ciesze sie ogromnie, ze mialas udany miesiac :) czekam na reszte relacji! Plus sciagne pozniej sobie od ciebie co i gdzie zobaczyc, plus hotel w LV, 35$ za noc?! Musisz mi koniecznie powiedziec czy to byl jakis groupon, czy jakies znizki, czy rzeczywiscie tak tanio :D Rozumiem, ze na os, czyli za pokoh 70$, ale to i tak bardz dobra cena!!!!
OdpowiedzUsuńbuziaki zza oceanu!!! (ale to dziwnie pisac, o matko!!!!) <3 :*
Buziaki zza oceanu również haha <3
UsuńNie ma sprawy, służę pomocą. Jak skończę opisywać cały travel month, to zrobię zestawienie kosztów.
Wszystko jest relatywnie tanie JEŚLI zabukujemy wszystko od 2-3 miesięcy z wyprzedzeniem :)