piątek, 9 sierpnia 2013

the end (1)

No to ... jestem w domu! Decyzja zapadła w przeciągu 10 sekund. Powiedźmy, że życie potrafi (negatywnie) zaskoczyć, aby potem móc to człowiekowi zrekompensować, jeśli oczywiście szuka swojej szansy.
Przez ostatnie kilka dni udało mi się doświadczyć prawdziwej irlandzkiej bezinteresowności i gościnności. Od irlandzkiej wsi po stolicę. Od piwa w pubie po sushi. Od słonecznego dnia po "shower" w najmniej oczekiwanym momencie.
Było pięknie. Niczego nie żałuję.
Ostatnie zdjęcia z Cork i Dublina, gdzie wielkim zbiegiem okoliczności spotkałam I&O.

A jak w Polsce? Stanowczo za gorąco ... po 3 tygodniach deszczu  i temp poniżej 20 stopni, to teraz faktycznie umieram.

Innymi słowy, będzie mała przerwa w pisaniu, ale już planuję kolejne podróże i kupuję kolejne bilety lotnicze.

Buźka,
M

Cork

UCC, Cork

Cork

Beamish; Cork

w drodze do Dub

Dublin; widoczek z okna mieszkania I

Dub again (w tyle widać siedzibę Google)

Dublin; pacman!

Dublin; zawsze pozytywnie

The Temple Bar w dzielnicy ... Temple Bar :)

Trinity; Dublin

Trinity, Dublin

2 komentarze:

  1. W Irlandii jest naprawdę pięknie, co widać na zdjęciach :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. zgadzam się w 100%! Pozdrówka :)

    OdpowiedzUsuń