Niestety, ale wpis bez polskich znakow :( Moj komputer zostal wyslany na serwis, gdzie okazalo sie, ze padl twardy dysk i pomimo tego, ze nie jest to ogromny koszt, to za robocizne i odzyskanie danych zazadali 696 Euro!!! Wysmialam ich i powiedzialam, ze w zyciu nie zaplace takich pieniedzy, bo ich po prostu nie mam. W PL trzeba bedzie kupic nowy komputer albo naprawic ten, w zaleznosci ile serwis bedzie kosztowal. Na pewno mniej :D
No to czas najwyzszy na kilka slow o moich obowiazkach we Wloszech, czyli rutyna dnia codziennego.
Jako, ze szkola zaczyna sie o 7.50 (!), to dziewczynki musza wstac o godzinie 6.30 by zdazyc sie ubrac, zjesc cos i o 7.20 wyjsc na autobus. Na cale szczescie, host rodzice wstaja dokladnie o tej samej porze i uznali, ze absolutnie nie musze wstawac tak wczesnie. Uffff.
Dlatego tez wstaje tak miedzy 8-9, zjem sniadanie i do 13/14 jestem wolna. Z host mama umowilismy sie na dodatkowe sprzatanie domu, za co oczywiscie jest mi placone. Kieszonkowe dostaje co dwa tygodnie, czyli jeszcze tydzien do wyplaty ahhhh.
Gdy dziewczynki wracaja ze szkoly (na szczescie bus dowozi je pod same drzwi domu), przygotowuje lunch (oczywiscie pasta :D), a nastepnie biore sie za sprzatanie kuchni i salonu. G&Z do 16 siedza u siebie i cwicza gre na gitarze lub rozmawiaja na skypie. Tak, dostaly tableta i teraz ich wielka miloscia sa rozmowy ze znajomymi ze szkoly przez skypa. Facebook nie za bardzo, ale za to skype siii :D
O 16 dziewczyny maja obowiazkowy dodatkowy wf, wiec do 19 znowu mam wolne. Na 19 przygotowuje obiad dla calej rodziny, jemy i koniec dnia :)
Co robie w czasie wolnym podczas tygodnia? Wrocilam do biegania (super trasy i widoczki mnie zmobilizowaly), nawet cwiczen z Chodakowska :P Jednak, komputer jest wciaz kaputt, wiec niestety zostaje mi samo bieganie.
Tyle :) Na pewno nie jest to tak ciekawe jak au pairkowanie zza oceanu, ale potrzebuje troche tego wloskiego chill-out'u :) Dzisiaj popoludniu zaczynam 'przymusowo' dlugi weekend, gdyz elektryk ma przyjsc do mieszkania w Bolonii i mam mu otworzyc drzwi, bo nikt z rodzinki nie moze sie urwac z pracy. Italy, I love u!!! Zobaczymy co przyniesie ten weekend, ciao!
PS. Przepraszam za lagi w mailach :( Moj wolny czas na kompa jest bardzo ograniczony i opisalabym Wam wszystko z ogromnymi szczegolami, ale nie mam po prostu mozliwosci. Jak tylko bedzie spokojniejszy dzien, to pierwsze co zrobie, to gmail i sto godzin na pisanie :D
Przesylam ogromna dawke slonca i zdjecie Titù na pozytywny dzien!
Keep tight,
M

Zdjęcie Titù świetne :-) A cały post ciekawy. Fajnie zobaczyć jak wygląda takie życie od kuchni i co dokładnie się wtedy robi.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie Paweł Zieliński
www.twojwybortwojaprzyszlosc.pl
Dopiero teraz zauważyłam twoja odpowiedz na mojego komenta xd Ja ci powiem, że gdybym mogła cofnąć czas to też pojechałabym najpierw gdzieś do europy na okres wakacyjny, ale że jestem w gorącej wodzie kąpana, to od podjęcia decyzji o wyjeździe na rok, do kontaktu z agencją minęło...5 godzin? hahaha takze nie mialam za bardzo mozliwosci kombinowac cos na wakacje:) oczywiscie moje zycie jest mega chaotyczne i pelne ciaglych opoznien, dlatego troche to skomplikowalo moje plany na przylosc, jednak nadal zostaje przy wyjezdzie do USA :))
OdpowiedzUsuńMasz serio spoko family ze nie kaza ci wstawac o 7 !! chociaz ja na twoim miejscu bym wstawala o 11 xd i na bank bym nie biegala!!! ale chociazby wizja spokojnego spacerku po wloszech podczas dnia i robi mi sie milo :))
daje linka, tak jak prosilas, http://au-pair-dream.blogspot.com/
Sciskam! :*
Super zdjęcie :).
OdpowiedzUsuńCzyli w sumie nie przemęczysz się tam haha A tych widoków to Ci zazdroszczę!
Czekam na słońce od Ciebie i nadal nic :(
Obiad o 19 ^^ Jak u mojej niemieckiej rodzinki. Obiadokolacja o 20. (no o 14 jeszcze ciasto jak to tutaj bywa) a dupa rośnie ;) Ja jadłam wcześniej z dziećmi około 18 bo od tych późnych kolacji z rodzinką to przytyłam 8 kg co było dla mnie tragedią !!!
OdpowiedzUsuńi powiem Ci - nie przepracowujesz się tam za bardzo !!
ja wstaje codziennie o 6.. a koncze mniej wiecej o 21:30 wiec zazdroszcze Tobie! :D
OdpowiedzUsuńNie mów, że posty zza oceanu są ciekawsze, bo wiele europejskich blogów to żywe inspiracje, także pisz dalej ;)
OdpowiedzUsuńJa wstaję o 7, ale wczoraj dowiedziałam się, że tylko 4 dni w tygodniu, więc dzisiaj opaska na oczy i żadne poranne, amerykańskie słońce mnie nie obudzi ;) po poście myślę, że Ci tam dobrze i to jest najważniejsze!
Pozdrawiam ;)