wtorek, 3 września 2013

CZEKAMY ...

Dokładnie! Rodzinka miała się odezwać, koordynatorka wydzwania po Bostonach i innych dziurach, a tu cisza ... Najs.

A dzisiejszy dzień? Hm, myślę, że nawet lepiej, że nic nie pisali, bo namnożyłoby się za dużo ekstremów.
Poza tym, miałam super sympatyczne spotkanie, które naprawdę poprawiło mi humor i zainspirowało mnie do kolejnych podróży! Who knows.
Jedno spotkanie się nie skończyło, a nadarzyło się kolejne - mega nieoczekiwane, które przerodziło się we wprowadzenie mnie do magicznego świata BB (zawsze to nowy serial do kolekcji :D). Te pozytywne aspekty przeplatały się z gorączką, nadgorliwością urzędników na poczcie, przegraną w monopol (buuu :( again!), a nawet z ptakiem, który zrobił czerwoną kupkę na szybę mojego auta.
Podsumowując, sranie tęczą nie jest takie metaforyczne jak mi się wydawało!

W sprawie au pair - ZERO
Sprawy osobiste - SO-SO
Sprawy zdrowotne - SO-SO

Taki bilans na 9 dni przed wylotem? Nie jest dobrze, och.
Ale koniec smutów na dziś, jutro też jest dzień!

Keep tight,
M

3 komentarze:

  1. Podsumowanie sprawiło, że śmieję się jak głupia :D. Dzięki!

    Mam nadzieję, że coś się wyjaśni z rodziną szybko... Najgorsza jest niewiedza i takie zawieszenie..

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę,że nie tylko ja w takim marnym nastroju.. :) ale fakt, jutro też jest dzień! dobrze powiedziane :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki, żeby było ok :)
    Trochę głupia sytuacja z tym Bostonem :x

    OdpowiedzUsuń