No to jestem w Irlandii! Ale od początku :)
W czwartek z samego rana postać mua i K. pojawiła się na dworcu by wsiąść w pociąg i dostać się do Warszawy. Udało się! Co więcej, pociąg był przed czasem, a cała podróż upłynęła spokojnie. Oprócz zabójczej temperatury 34C wszystko było perfekcyjnie. Dlatego też, cały dzień spędziłyśmy obijając się po Warszawie, a potem padłyśmy martwe i obudziłyśmy się następnego dnia :)
Okęcie powitało mnie ogromnymi kolejkami pasażerów podróżujących z ... osławionym LOTem. Fakt - całe Okęcie było zapchane, ale największa masakra była przy odprawie bagażowej tychże linii. Co ciekawe, Ryanair nie zawiódł, bo zapobiegawczo otworzono check-in 2,5h wcześniej i bez problemu dotarłam do hali odlotów. Oczywiście, zanim otwarli wejście do samolotu, ludzie stali od prawie 40min w kolejce. Nie rozumiem fenomenu "on stoi, ja też", więc weszłam praktycznie jako ostatnia do transferowego autobusu, ale za to jedna z pierwszych do samolotu :P Jeszcze jakby miało to jakiekolwiek znaczenie. Trzygodzinny lot minął całkiem w porządku.
No i ... Irlandia. Miłą niespodzianką było grane "Little Talks" przez irlandzki zespół folkowy na lotnisku. Zawsze jest cieplej na sercu :) Mimo pięknej pogody i ogólnie świetnych warunków bytowych, to byłam "trochę" rozczarowana, bo moja gospodarz zmieniła miejsce zamieszkania ze wsi do miasta ... Strasznie mnie to zabolało, bo nawet mnie o tym nie poinformowała. Do tego, okazało się, że sprzedała swojego konia ... No to myślę "świetnie, to po co ja tu przyjechałam?" Cały ten dzień był w ogóle dziwny. Wieczorem (czyt. o 24) zostałam zabrana na "disco". Istna masakra :P Byłam tak padnięta, że prawie bym zasnęła nawet przy tej cholernej muzyce. No, ale cóż. Przetrwałam.
Dzisiejszy dzień jest już o niebo lepszy. Po pierwsze - wyspałam się! Po drugie, C. powiedziała, że w przyszłym tyg jedziemy na aukcję po nowe konie i żebym zagospodarowała trochę na to czasu. Poza tym, jutro jedziemy na zawody konne w ramach "rozgrzewki" na razie w rolach widzów. Po trzecie, powoli zaczynam się przyzwyczajać do bycia "w mieście". Nie jest to wielka mieścina, ale wciąż - town. Jakby ktoś był w okolicach Mallow, zapraszam :P W dodatku, byliśmy po raz pierwszy w stadninie i powaliła mnie ilość 64 koni. Oj tak ... jest to spore wyzwanie.
Co mnie rozbawiło, to irlandzkie odczuwanie temperatury. 20 stopni, a oni porozbierani w krótkich portkach i koszulkach. 10C to wkładają grubsze skarpetki i do przodu. A jak usłyszałam w TV, że przychodzą upały ... to myślę "o nie, z jednych upałów uciekłam w drugie ..." - a tu się okazuje, ze ma być maksymalnie 24C :D Bitch, please :D
Jeśli chodzi o warunki bytowe, to są świetne. Nie dość, że mam ogromny pokój z łazienką, to w dodatku karmią mnie tutaj jakbym była u przysłowiowej "babci", która uważa, że jestem niedożywiona. Liczę na to, że sytuacja się ustabilizuje, a w poniedziałek oficjalnie będę wiedzieć jak w praktyce wyglądają moje obowiązki. Na razie zajmujemy się porządkowaniem domu oraz kwestią rozpakowywania pudeł i zakupów "domowych".
Trzymajcie za mnie kciuki by może nie wszystko ułożyło się tak jak sobie wyobrażałam, ale żeby było to pozytywne przeżycie :)
![]() |
| Przedstawiam Phoebe |







Tak, temat uczelni chwilowo zamknięty, chociaż jak się zbiorę do kupy to poużalam się trochę na blogu na te trzy minione lata XD
OdpowiedzUsuńPrzyjechałyście pociągiem przed czasem??? To w ogóle możliwe w tym kraju??? :O Jak wy to zrobiłyście? XD
Oto Polska, każdy musi wejść jak najszybciej, chociaż to niczego nie zmienia. ALE PRZECIEŻ WEJDZIE JAKO JEDEN Z PIERWSZYCH. Nie czaję tego, ale co ja tam wiem XD
Boże, serio, dla mnie taka pogoda jak Irlandii mogłaby trwać tutaj przez cały rok... Dla mnie 20 stopni to nadal bardzo ciepło xd
Mam nadzieję, że pobyt w Irlandii ułoży się dla ciebie tak, jak sobie tego życzysz :*
Tak, Regio przyjechał na czas, a dowiózł nas przed czasem :D
UsuńDzisiaj był najcieplejszy dzień w roku, bo aż 27C :P Oni mają fioła na punkcie "wysokiej" temperatury. 20C i czas na zrzucenie ciepłych portków basenik. Dzisiaj oficjalnie Irlandczycy umierali.
<3
No kurczę, idealne miejsce dla mnie, jeśli chodzi o temperaturę :D
UsuńIrlandia jest super krajem :) a Little talks to zdecydowanie piosenka która głównie kojarzy mi się z moim pobytem tam :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Zgadzam się, buziaki!
OdpowiedzUsuń